Reklama

Akcjonariusze Gro clinu przyj eżdżają na mecze

Ze Zbigniewem Drzymałą prezesem Inter Groclin Auto i prezesem klubu piłkarskiego Groclin Dyskobolia, rozmawia Dariusz Wieczorek

Publikacja: 30.04.2003 09:33

Groclin jest rewelacją rundy wiosennej. Zajmuje trzecie miejsce w tabeli ekstraklasy piłkarskiej i traci tylko 2 punkty do lidera Wisły Kraków. Skąd taki przypływ formy?

W rundzie wiosennej wygraliśmy m.in. z Legią Warszawa, Wisłą Kraków, Odrą Wodzisław i Dospelem Katowice, czyli drużynami, które zajmowały miejsca w ścisłej czołówce tabeli pierwszej ligi i plasowały się przed nami. Rozegraliśmy 8 meczów, z czego 7 wygraliśmy, jeden zremisowaliśmy i straciliśmy tylko jedną bramkę. Nareszcie zaczęliśmy wygrywać, i to z najlepszymi. Nasza drużyna robi więc to, co już dawno powinna robić. Żeby osiągnąć sukcesy, trzeba jednak cierpliwości. Sportowcom Groclinu nigdy nie brakowało zaplecza finansowego. Okazuje się, że pieniądze to nie wszystko, są tylko jednym z elementów budowania całości. Potrzebny jest zespół ludzi, z odpowiednimi kwalifikacjami, który będzie się czuć ze sobą bardzo dobrze. W naszej drużynie jest właściwa atmosfera, taka która nie często występuje w innych polskich klubach. To nam pomaga. Sportowcy i trenerzy lubią ze sobą przebywać, doskonale się rozumieją i uzupełniają. Mamy w drużynie oczywiście konkurencję, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie ma hamulcowych, czyli osób, które działają na szkodę klubu, mimo że nie zawsze i nie wszyscy mogą być w pierwszym składzie.

Jaka jest w tym zasługa trenera Bogusława Kaczmarka?

Popularny "Bobo" jest w Groclinie już prawie dwa lata - ma jeden z dłuższych staży trenerskich. Wcześniej pracował m.in. w GKS Katowice i Stomilu Olsztyn. Żaden z poprzedników trenera Kaczmarka nie miał do dyspozycji tak silnego zespołu. Na wspaniałe osiągnięcia trenera trzeba więc patrzeć poprzez pryzmat tego, kim dysponuje. Z drugiej strony trzeba uznać, że pan Kaczmarek potrafił w sposób właściwy "spożytkować" zawodników, którzy przyszli do Groclinu.

Podobno prezes Drzymała wpływa na taktykę drużyny, jej sposób gry, ustawienie. Czy to prawda? Czy jeździ Pan na każdy mecz zespołu?

Reklama
Reklama

Wiem, że jest to mi przypisywane, ale to nieprawda. Przyznam, że trener musi mnie jednak przekonać, że skład, który wystawił na dany mecz, jest właściwy i optymalny. Musi mnie również przekonać, dlaczego na tej pozycji gra taki zawodnik, a nie inny. Chcę rozumieć, dlaczego podejmuje takie, a nie inne decyzje, i tyle. Rozmawiamy o tym przed każdym meczem. Ostateczny skład drużyny jest zawsze bezwzględnie sprawą trenera.

Staram się oglądać jak najwięcej spotkań Groclinu. W Grodzisku jestem raczej na wszystkich meczach. Na wyjazdach bywam rzadko. Śledzenie występów drużyny ułatwia mi telewizja.

Czy przychody z transmisji są duże i wzrosły po ostatnich sukcesach sportowych?

Mamy umowę z telewizją Canal+. Mogę powiedzieć, że miejsce w tabeli przekłada się na liczba transmisji, a zatem i wielkość przychodów. To, jak dużo naszych meczów moża obejrzeć w telewizji, jest z kolei ważne dla firm, które kupują reklamę na bilbordach na stadionie. Po ostatnich sukcesach wzrosło zainteresowanie Groclinem i ma to pozytywne przełożenie na finanse. Na wszystkie w tym sezonie mecze mamy już sponsorów, którzy chcą się u nas reklamować.

Z reklamy taki klub jednak jeszcze nie "wyżyje". Groclin jest w ponad 99% zależny od giełdowej firmy Inter Groclin Auto. Jak jest finansowany?

Sposób finansowania sportowej spółki jest dokładnie określony w naszych planach biznesowych. Na ten cel przeznaczamy do 3% przychodów Inter Groclin Auto, ale nie więcej niż 15 mln zł w skali roku, przy czym połowa z tego idzie na inwestycje, w tym w infrastrukturę. Dzięki temu mamy dobre boisko. W najbliższym meczu z Widzewem zapalimy sztuczne oświetlenie - to jedna z ostatnich inwestycji za około 6 mln zł. Warto pochwalić się też zapleczem w zakresie odnowy biologicznej i szatniami, które ponoć są najlepsze w kraju. Musimy rozbudować jeszcze trybuny, które teraz mogą pomieścić tylko około 5 tys. kibiców.Po co Groclinowi drużyna sportowa, czyli dodatkowe wydatki? Czy to tylko kaprys prezesa Drzymały, który jest największym akcjonariuszem giełdowej spółki?

Reklama
Reklama

Trochę inaczej postrzegamy klub piłkarski. To medium spełnia w naszej grupie kapitałowej przede wszystkim funkcję integrującą załogę. Zatrudniamy około 3000 osób z różnych środowisk i miejscowości niekiedy oddalonych od fabryki nawet po 100 km. Chcemy, aby nasi pracownicy utożsamiali się z firmą. Sport, piłka nożna dobrze temu służą. Ważną funkcję spełnia nie tylko stadion. W naszym obiekcie znajduje się przychodnia lekarska, hotel, restauracja, czyli jednostki nieprodukcyjne, ale ważne dla grupy kapitałowej i jej pracowników. W okolicach Grodziska takich miejsc po prostu nie ma.

Sukcesy piłkarskie Groclinu zbiegły się w czasie z ofertą publiczną akcji serii E IGA, która zakończyła się nadsubskrypcją? Czy mogły pomóc w emisji? Czy Pan zachęcał jakoś szczególnie zawodników do tego, żeby właśnie teraz odnosili zwycięstwa?

Oczywiście, rozmawiając z zawodnikami, tłumaczyłem im jak trudne jest otrzymanie przyzwolenia wszystkich akcjonariuszy, na finansowanie takiego medium, jakim jest piłka nożna. To może mieć miejsce tylko wtedy, gdy zawodnicy będą się właściwie wywiązywać ze swoich obowiązków, czyli gdy będą mieć sukcesy. Niektórzy piłkarze doskonale orientują się w kanonach rynku kapitałowego. Mają rachunki inwestycyjne, są niekiedy aktywnymi graczami, tak jak Tomek Wieszczycki. Trudno mi mierzyć wpływ zwycięstw klubu w lidze na popyt na akcje spółki-matki. Mogę tylko wyrazić zadowolenie z tego, że dobra passa piłkarzy szła w parze z sukcesem w ofercie sprzedaży akcji.

Do końca rozgrywek pozostało jeszcze 7 meczów - jak daleko może zajść Groclin w tym sezonie? Czy miejsce w pierwszej trójce i gra w europejskich pucharach, byłyby zadowalające?

Często w prasie sportowej można przeczytać, że prezes Drzymała wyznaczył zawodnikom cel, którym jest gra w europejskich pucharach. Realnie patrzę na szansę odniesienia sukcesu na arenie międzynarodowej. Punktem odniesienia są dla nas mecze sparingowe. W okresie przygotowawczym gramy mecze z klubami, które występowały w pucharach. Jesteśmy pełni pokory. Chcę podkreślić, że Groclin w każdym meczu gra o zwycięstwo. Jeśli wygra wszystkie spotkania, to będzie mistrzem Polski. Stać nas na to. Nie należy jednak zapominać, że to jest sport i nie wszystko się udaje. Do końca rozgrywek pozostały nam mecze z drużynami ze środkowej i dolnej części tabeli, czyli teoretycznie słabszymi. Gramy jednak z zespołami, które walczą o utrzymanie się w pierwszej lidze, będą walczyć o każdy punkt. Dlatego nie będą to dla nas łatwe spotkania i nie można przesądzić ich wyników.

Groclin należy do jednych z najbogatszych klubów w Polsce i może się wzmocnić. Czy planuje się przeprowadzić jakieś spektakularne transfery przed następnym sezonem?

Reklama
Reklama

Ostrożnie z wydatkami. Nie kupimy Ronaldo czy innej światowej gwiazdy. Musimy utrzymać się w budżecie, którego główne finansowanie zapewnia spółka- -matka. To jest oczywiście jeden z największych budżetów w polskiej lidze. Dlatego dokonaliśmy już znaczących transferów - również jednych z największych w naszym kraju. Przypomnę, że do klubu przyszedł m.in. Andrzej Niedzielan, Radosław Sobolewski, Piotr Rocki. Ostatnie transfery kosztowały nas około 3 mln zł. Być może uzupełnimy skład, ale nie tak spektakularnie. To się rozstrzygnie w lipcu. W tej chwili nie mogą podać wartości ewentualnych zakupów. Na pewno będą znacząco niższe od tych ostatnich.

Środki na inwestycje moża pozyskać m.in. z rynku kapitałowego? Czy rozważał Pan wprowadzenie sportowego Groclinu na GPW?

Poprzez spółkę-matkę Groclin jest jakby na giełdzie. Nie ma więc takiej potrzeby. To Inter Groclin Auto pozyskuje z rynku kapitał. Moim zdaniem na przeprowadzenie emisji z sukcesem i debiut giełdowy mają szansę tylko tzw. kluby kultowe, z liczną rzeszą kibiców. Wówczas mogłyby sprzedać akcje na zasadzie cegiełek.Groclin może, tak jak niedawno Wisła Kraków, daleko zajść w europejskich pucharach. To będą dodatkowe przychody. Czy Pana zadaniem te, kolejne, sukcesy klubu będą miały wpływ na notowania spółki-matki?

Wyniki meczów, nie mają obecnie raczej przełożenia na wycenę IGA. Nie sądzę, aby się to zmieniło w przyszłości. Wielu naszych akcjonariuszy jest już kibicami klubu i ci z pewnością będą dalej interesować się jego poczynaniami. Od pewnego czasu inwestorzy często rezerwują sobie miejsca na loży honorowej na stadionie, mieszkają w naszym hotelu. Nie wykluczam tego, że u niektórych zainteresowanie spółką wzięło się właśnie z "kibicowania".

Czy rozważał Pan przyznanie piłkarzom akcji IGA w ramach opcji motywacyjnej?

Reklama
Reklama

Nie zastanawiałem się nad tym. Wiem, że niektórzy piłkarze są już akcjonariuszami Inter Groclin Auto. Sami kupili akcje, nie trzeba było ich do tego zachęcać. Na co dzień obserwują, jak rozwija się firma. Stadion jest oddalony od siedziby spółki tylko o 500 metrów.

Na ile ocenia Pan wartość drużyny?

Różni fachowcy różnie ją wyceniają. Ja przypuszczam, że może to być kwota zbliżona do 20 mln zł.

Dziękuję za rozmowę.

Zaczynał w garażu

Reklama
Reklama

Inter Groclin Auto w ubiegłym roku obchodził 25 - lecie działalności. Potężna dziś firma miała na początku swoją siedzibę w garażu i tylko jednego pracownika (dziś około 3 tysięcy). Z. Drzymała twierdzi, że jej rozwój zawdzięcza przede wszystkim uczeniu się od lepszych, uporowi, mozolnej pracy i wierze, że nie jest gorszy od tych, którzy już odnieśli sukces.

Jak Porsche z Jaguarem

Samochody prezesa Drzymały posiadają specjalne tablice rejestracyjne. Sądząc po oznakowaniu, najważniejsze jest chyba porsche, ponieważ na tablicy obok skrótu nazwy firmy IGA ma umieszczony numer P1. Dodajmy, że drugim ukochanym samochodem prezesa jest jaguar.

Aktywnym łatwiej

Podczas rozmowy na temat przyjęcia do pracy Zbigniew Drzymała pyta kandydatów o to, czy uprawiają sport. Nie ukrywa, że woli pracować z ludźmi, którzy prowadzą aktywny tryb życia. Sam zaczął grać w tenisa ziemnego po zawale serca siedem lat temu i dziś, jak twierdzi, jest to część jego życia, bez której nie wyobraża sobie swojego funkcjonowania.

Reklama
Reklama

Nie lubi

przegrywać

Prezes Zbigniew Drzymała nie lubi przegrywać, jeśli może mieć wpływ na jakieś działania. Gorzej jest, jeśli ktoś ma coś wykonać w jego imieniu i przegrywa, tak jest choćby jego piłkarze, bo wtedy on sam nie może nic zrobić.

O pechu

Prezes Drzymała wie, że jak się nie ma pecha w życiu, to już ma się dużo. Los bowiem potrafi przekreślić wszystko jednym pociągnięciem, tak samo jak potrafi wykreować sukces.

Mentalność sukcesu

Według Zbigniewa Drzymały jednym z zadań rządzącego gremium jest kreowanie w Polsce mentalności nastawionej na sukces. Jest to konieczne z tego względu, że - według niego - Polacy nie lubią ludzi sukcesu. Do takich wniosków doszedł na podstawie rozmów ze swoimi kolegami, którzy potrafią radzić sobie na rynku.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama