Wtorkowa sesja przyniosła spadki notowań kontraktów terminowych na WIG20. Po raz kolejny w związku z tym nie została wykorzystana szansa na chociażby niewielki wzrost, jaką dały rynki zagraniczne.
Początek notowań można było uznać za pomyślny dla byków. Niewielka luka na otwarciu, spowodowana dobrą sesją za oceanem, poprawiła nastroje posiadaczy długich pozycji. Niestety, tuż po otwarciu rynku kasowego nastąpiła regularna wyprzedaż sprowadzająca kontrakty w okolice 1120 pkt. Dalej więc rynek znajduje się w trendzie bocznym, podobnym z resztą do tego, jaki miał miejsce rok temu. Dobra atmosfera na świecie jest zupełnie ignorowana, co w dużej mierze utrudnia inwestowanie.
Najbliższym oporem dla wzrostów jest poziom 1150 pkt, natomiast wsparciem stanowi 1115 pkt. Pokonanie któregoś z tych poziomów, przynajmniej teoretycznie, powinno dać początek przynajmniej 35-pktowemu ruchowi rynku. Wybicie nie nastąpi najprawdopodobniej w najbliższych dniach. Przed nami dłuższy majowy weekend, co zapewne doprowadzi do dalszej konsolidacji i jeszcze mniejszej aktywności na rynku.
Na wskaźnikach technicznych powstały wyraźne sygnały sprzedaży. MACD opada poniżej swojej średniej i jest coraz bliżej poziomu równowagi. ROC i RSI przełamały linie trendu wzrostowego. Także na samym wykresie kontynuacyjnym kontraktów terminowych linia trendu wzrostowego została poważnie naruszona, ale dopiero przebicie 1115 pkt, może być interpretowane jako sygnał do dalszej zniżki.
Rynek od połowy stycznia znajduje się w bardzo męczącej dla graczy konsolidacji. Pozostaje mieć nadzieję, że maj przyniesie wyklarowanie się wyraźnej tendencji i że kolejne sygnały techniczne nie będą pułapkami.