Zdaniem Marka Goliszewskiego, prezesa BCC, można się zastanawiać dlaczego, mimo wielu zagrożeń związanych z przystąpieniem do UE, przedsiębiorcy masowo popierają ten proces.
- Te wyniki wyrażają dużą nieufność właścicieli firm do polskiej polityki gospodarczej - uważa prezes Goliszewski.
- Przedsiębiorcy chcą wejścia do Unii, choć proces ten grozi upadkiem około jednej trzeciej firm i dużymi kosztami. Wydaje się, że nie mogą już doczekać się reform, które miał przeprowadzić rząd. Teraz liczą na to, że zostaną one przeprowadzone dzięki Unii - mówi Jarosław Mulewicz z Rady Organizatorów BCC.
Zdaniem prezesa Goliszewskiego, przedsiębiorcy liczą również na to, że po przystąpieniu do UE zostaną zerwane związki polityki z gospodarką. Wówczas mógłby się poprawić klimat dla inwestycji i szybsza byłaby prywatyzacja. Unia dla firm oznacza także większy dostęp do kapitału i dużego rynku zbytu. Według szacunków BCC, nasze członkostwo w UE może spowodować większy napływ inwestycji zagranicznych. Do 2010 r. ich wartość może wynosić 130-170 mld dolarów. Krajowe firmy będą miały więcej źródeł finansowania. Poza tym banki będą musiały zmienić swoją politykę kredytową. Dziś żyją przede wszystkim z finansowania deficytu budżetowego. Przedsiębiorcy są zdania, że członkostwo w UE wymusi na rządzie szybsze równoważenie budżetu, przez co zmniejszy się presja na zwiększanie zadłużenia. - Ponadto zostanie niejako wymuszona restrukturyzacja niektórych dotowanych branż, jak rolnictwo czy hutnictwo - uważa Jarosław Mulewicz.
Członkostwo w Unii mogłoby także oznaczać polepszenie obsługi administracyjnej firm. - Dziś w Polsce przedsiębiorca w urzędzie ciągle jest petentem - ocenia prezes Goliszewski. Dodaje, że wyniki badań wskazują na to, że właściciele firm liczą na zmniejszenie urzędniczej władzy nad nimi.