Zysk netto Total Fina zwiększył się do 2,12 mld euro, z 1,43 mld euro w tym samym okresie ub.r. Daje to odpowiednio 3,28 euro i 2,13 euro w przeliczeniu na jedną akcję. Analitycy oczekiwali natomiast 2,06 mld euro zysku netto. Sprzedaż wyniosła 28,3 mld euro i była o 19% większa niż rok wcześniej. Dyrektor finansowy spółki - Robert Castaigne - twierdzi, że koncernowi uda się osiągnąć założone na ten rok cele gospodarcze. Zakłada się m.in. zwiększenie o 5% produkcji i inwestycje sięgające 8,7 mld euro. Jest to więcej niż w przypadku największych rywali Tota Fina, takich jak BP czy Royal Dutch/Shell.

Pomimo dobrego wyniku w pierwszym kwartale, wcale nie jest pewne, czy francuskiemu koncernowi uda się utrzymać pozytywny trend w wynikach finansowych. Od lutego ceny ropy naftowej spadły o ok. jedną trzecią. Przychody nie będą już więc takie wysokie, jak w okresie styczeń-marzec. Total Fina Elf jest także w znacznym stopniu narażony na ryzyko kursowe. - Nasza spółka bardzo odczuwa wahania dolara. Gdy amerykańska waluta osłabia się np. o 10%, można oczekiwać podobnego spadku w naszych przychodach - twierdzi R. Castaigne.

W I kwartale br. produkcja ropy i gazu ziemnego w zakładach Total Fina Elf wzrosła wobec tego samego okresu 2002 r. o ok. 5%, dając ponad 2,5 mln baryłek dziennie. Analitycy zgodnie przyznają, że takiego tempa nie da się utrzymać. Szczególnie zwraca się uwagę na negatywny wpływ strajków w Wenezueli, które zatrzymały produkcję w tamtym rejonie, i powrót na rynek ropy z Nigerii. Dużo szybów naftowych zostało w tym kraju zamkniętych po zamieszkach na tle religijnym, które wybuchły przy okazji wyborów prezydenckich. Specjaliści twierdzą również, że możliwy jest dalszy spadek cen ropy naftowej, szczególnie jeśli OPEC nie uda się przegłosować zmniejszenia wydobycia w związku z ewentualnym jego wznowieniem w Iraku. Irak posiada drugie pod względem wielkości złoża tego surowca na świecie.