W jednym z dzienników większościowy udziałowiec Zakładów Mięsnych Ostrołęka - firma SPS Handel - zamieścił ogłoszenie. Zaprosił do rokowań wszystkich zainteresowanych zakupem pakietu kontrolnego walorów firmy. W ogłoszeniu zachwala spółkę, informując m.in. o stabilnej pozycji na rynku. Inwestor - w ocenie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd - łamie Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Kieruje ofertę do nieoznaczonego kręgu adresatów, a więc ma ona charakter publiczny. Tymczasem taka oferta może mieć miejsce jedynie w przypadku spółek dopuszczonych przez KPWiG do obrotu publicznego. Ostrołęka nie ma takiego statusu.
- Zajmujemy się sprawą - mówi Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG - Ogłoszenie ukazuje się cyklicznie. Natychmiast po opublikowaniu pierwszego z nich, 30 kwietnia, złożyliśmy zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do prokuratury. Czekamy na efekty postępowania.
- Nic nie wiem na ten temat. Jestem, delikatnie mówiąc, zaskoczony - mówi nam Marek Szczepanek, prezes SPS Handel SA. Kierowana przez niego firma dysponuje 76% akcji ZM Ostrołęka. Pytany, czy zamierza się skontaktować z Komisją, odpowiada, że na razie nie. - Myślę, że Komisja skontaktuje się z nami. Na razie naprawdę nic nie wiem o sprawie - dodaje. Nie chce się wypowiadać na temat zarzutów stawianych przez KPWiG. - Nie mam w tej chwili zdania na ten temat. Powtarzam: jestem całkowicie zaskoczony - dodaje. Pytany o aktualną pozycję Ostrołęki na rynku mięsnym i wyniki firmy odpowiada: - Myślę, że to temat na dłuższą rozmowę.
Inwestor przejął walory Ostrołęki od Zakładów Mięsnych Morliny, do niedawna obecnych na warszawskiej giełdzie. Morliny nie zrobiły na ostrołęckiej firmie dobrego interesu. Pozbyły się jej akcji w maju 2002 roku. Transakcja obejmowała 76,58% kapitału. Giełdowa wówczas spółka zainkasowała 4 mln zł. Tyle samo wynosiła wartość ewidencyjna papierów w księgach Morlin, z tym, że uwzględniała już odpis aktualizujący na poziomie aż 24,16 mln zł.