Reklama

Do referendum polskie akcje mogą nieco podrożeć

WARSZAWA (Reuters) - Wpływ referendum unijnego na warszawską giełdę jest dosyć ograniczony, uważają uczestnicy rynku. W ciągu najbliższych dwóch tygodni dzielących Polskę od głosowania ceny akcji polskich spółek mogą jeszcze wzrosnąć, ale zwyżka ta nie będzie już wielka. Zagraniczni gracze liczą na korzyści płynące z członkostwa we wspólnocie europejskiej i zmniejszenie ryzyka inwestycyjnego.

Publikacja: 27.05.2003 12:35

Zarządzający aktywami szacują, że indeks WIG 20, który w poniedziałek na zamknięciu wzrósł do 1.178,8 punktu punktów może co najwyżej dojść do poziomu 1.200 punktów, ewentualnie 1.240 punktów, co daje wzrost rzędu dwóch-pięciu procent na przestrzeni dziewięciu najbliższych sesji.

Taki scenariusz ma szanse powodzenia jeżeli rosnąć będą indeksy na giełdach we Frankfurcie i Nowym Jorku, z którymi WIG 20 jest silnie skorelowany. W przeciwnym razie polski rynek będzie się po prostu opierać światowemu trendowi spadkowemu.

"Myślę, że referendum sprawia, że będziemy rynkiem silniejszym niż giełdy zachodnie. (...) Jeżeli tam ceny będą rosły, to bardzo nam to pomoże i WIG 20 może nawet zaatakować szczyty ze stycznia (1.242), jednak nie spodziewam się, by zostały one pokonane" - powiedział Paweł Borys, zarządzający aktywami w TFI DWS.

Natomiast po referendum nie ma co liczyć na kontynuację wzrostów w myśl giełdowej zasady "kupuj na plotkach, sprzedawaj na faktach". Zarządzający i maklerzy sądzą, że po zamknięciu urn i ogłoszeniu frekwencji część zagranicznych graczy, która ostatnio zdecydowała się na zakupy na warszawskiej giełdzie może po prostu realizować zyski.

W ciągu dwóch minionych tygodni na kilku sesjach zagraniczni inwestorzy przypuścili atak na krajowe akcje przełamując panujący na parkiecie marazm i przyczyniając się do sporych wzrostów indeksów. Według maklerów, była to po części gra pod referendum.

Reklama
Reklama

Dzięki ostatnim zakupom zagranicznych funduszy indeks WIG 20 zyskał w sumie niespełna trzy procent w ciągu 10 ostatnich sesji.

Nadal motorem wzrostów będą zapewne największe polskie spółki, bowiem tylko one leżą w kręgu zainteresowań zagranicznych graczy. Tak więc można się spodziewać, że zainteresowanie akcjami Telekomunikacji Polskiej SA, PKN Orlen, KGHM Polska Miedź nie osłabnie. Niewykluczone, że docenione też będą banki, które ostatnio traciły na wartości.

REFENDUM WAŻNE, ALE....

Zarządzający przestrzegają przed zbytnią fetyszyzacją efektu plebiscytu unijnego. Dla inwestorów giełdowych bardziej bowiem liczą się wyniki finansowe spółek, ich wartość fundamentalna oraz pole do potencjalnego wzrostu kursu.

"Nie sądzę, by referendum miało wielki wpływ na rynek akcji. Myślę, że istotniejsze są wskaźniki ekonomiczne i oznaki ożywienia" - powiedział Anton Khmelnitski portfolio manager z Pictet Asset Management.

Jak zauważa Roger Monson, strateg rynków wschodzących z CAIB International Markets ważnym czynnikiem jest też potencjał do wzrostów.

Reklama
Reklama

W porównaniu do firm węgierskich, czy czeskich wydaje się, że akcje krajowych spółek mogą jeszcze drożeć. Od końca lutego indeksy giełd w Budapeszcie i Pradze wzrosły odpowiednio o 15 i 17 procent, gdy tymczasem Warszawa zyskała około siedmiu procent.

Teoretycznie więc warszawski parkiet dysponuje większym potencjałem do zwyżek i może być szczególnie atrakcyjny dla międzynarodowych inwestorów portfelowych, chociaż w porównaniu do sąsiednich giełd ceny akcji są dość wysokie.

Istvan Horvath, zarządzający w Raiffeisen Capital Management wyjaśnił jednak, że zagraniczne fundusze bacznie się nawzajem obserwują starając się nie dopuścić do sytuacji kiedy to jeden z nich decyduje się na zakupy w Warszwie i winduje ceny akcji czyniąc inwestycje reszty coraz droższymi.

Szacowany na 2003 rok wskaźnik cena do zysku dla 20 największych krajowych spółek mieści się między 16 a 20, zaś dla największych węgierskich i czeskich firm wynosi on blisko 11. "Biorąc pod uwagę wycenę spółek, Warszawa nie jest zbyt atrakcyjna. Jednak z drugiej strony pomiędzy funduszami toczy się pewna gra - większość z nich jest niedoważona w polskich akcjach, więc bardzo dokładnie obserują wszelkie wzrosty" - stwierdził Istvan Horvath.

DECYDUJĄCY WTOREK i FREKWENCJA?

Na razie na rynku panuje konsensus co do tego, że w zaplanowanym na 7 i 8 czerwca referendum większość Polaków opowie się za akcesją, a także iż uda się osiągnąć wymaganą 50-procentową frekwencję. Z sondaży wynika, że za przystąpieniem do Unii opowiada się około 70 procent społeczeństwa.

Reklama
Reklama

Pozostaje jednak ryzyko niskiej frekwencji, tym bardziej, że w żadnym referendum przeprowadzonym po 1989 roku w Polsce nie przekroczyła ona 50 procent. Natomiast na Słowacji wyniosła ona 52,2 procnt, a na Węgrzech 45,6 procent.

"Rynki powinny tylko w niewielkim stopniu zachowywać ostrożność - z perspektywy Londynu wygląda na to, że frekwencja będzie wyższa niż 50 procent, sądzę iż będzie to blisko 60 procent" - powiedział Monson z CAIB International Markets.

W obawie przed niską frekwencją politycy przygotowują plan B, który zakłada, że to Parlament ratyfikuje traktat akcesyjny o ile do urn nie pójdzie wystarczający odsetek Polaków. O tym, czy rozwiązanie to jest dopuszczalne, zdecyduje dzisiAj Trybunał Konstytucyjny.

Jeżeli Trybunał orzeknie, że ustawa referendalna zgodna jest z konstytucją, wówczas nic nie stoi na przeszkodzie, by o akcesji zdecydowali posłowie, których większość popiera przystąpienie do Unii Europejskiej. De facto oznacza to, że we wtorek będzie już wiadomo, czy w maju przyszłego roku Polska stanie się jednym z krajów członkoskich.

"Gdyby z orzecznictwa Trybunału wynikało, że Parlament nie może ratyfikować traktatu akcesyjnego, wówczas zagranica może zareagować nerwowo i może dojść do wyprzedaży akcji. W przeciwnym razie decyzja Trybunału nie będzie miała większego wpływu na rynek" - powiedział Paweł Czupryński, makler DM BZWBK.

Reklama
Reklama

Jednak londyńscy zarządzający nie przywiązują większej wagi do tych decyzji przyjmując za pewnik wejście Polski do Unii. Jeden z nich, na pytanie, czy obawia się wtorkowych decyzji powiedział: "Tak, we wtorek mam wizytę u dentysty. Chociaż nie, to w środę. Więc nie, nie obawiam się wtorku."

Olga Markiewicz

((Autor: Olga Markiewicz; Współpraca: Nathaniel Espino, Redagował: Marcin Gocłowski; [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: olga.markiewicz.reuters.com @reuters.net))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama