Spółki, takie jak Motorola czy Dell Computer Corp., początkowo wykorzystywały Chiny jako tanią bazę produkcyjną do zwiększania eksportu. Z czasem jednak ich przychody coraz bardziej zależały od sprzedaży na lokalnym rynku liczącym 1,3 mld konsumentów. Od pewnego czasu jednak międzynarodowe koncerny tracą udział w tym rynku na rzecz miejscowych producentów, którzy lepiej trafiają w gusty Chińczyków i mają większe sieci dystrybucji i serwisu.
W marcu udział lokalnych producentów telefonów komórkowych sięgnął 35% sprzedaży aparatów wykorzystujących sieć GSM, która z kolei obsługuje 95% chińskiej łączności bezprzewodowej. Na koniec 2001 r. wskaźnik ten wynosił 15%. W końcu kwietnia było w Chinach 226 mln użytkowników telefonów komórkowych, czyli więcej niż w jakimkolwiek innym kraju. Dla Motoroli chiński rynek jest drugim pod względem znaczenia po amerykańskim, a dla Nokii drugim po europejskim.
Wielonarodowe koncerny rywalizują więc z miejscowymi firmami o gotówkę konsumentów. A jest o co walczyć, bo od 1998 r. średni dochód 500 mln mieszkańców chińskich miast wzrósł o 42%. Przeciętna rozwoju gospodarczego w tym okresie wynosi 7,7%.
Chiński rynek komputerowy pod względem wielkości sprzedaży jest mniejszy tylko od amerykańskiego. Ale amerykańskie koncerny wyraźnie ustępują na nim miejscowym producentom. Udział w rynku Legend Group Ltd., największego chińskiego producenta komputerów osobistych, wynosił w ub. r. 27%. Dell i IBM miały jedynie po 5% tego rynku, a Hewlett-Packard jedynie 3%.
Również lokalni producenci towarów konsumpcyjnych z coraz większym powodzeniem konkurują na chińskim rynku z zagranicznymi firmami, które jeszcze nie tak dawno wprowadzały do tamtejszych sklepów pierwsze proszki do prania czy kosmetyki. Na przykład, chińskie szampony Slek i La Fang mają 34-proc. udział w rynku czterech największych miast, a w innych miastach 63%. Przed dwoma laty wskaźniki te wynosiły odpowiednio 25 i 36%.