Od początku kwietnia utrzymuje się tendencja do silnego osłabiania się złotego względem amerykańskiej waluty. Kurs dolara obniżył się w tym czasie o ok. 10%. Jednocześnie cena polskiego pieniądza względem euro prawie się nie zmieniła. W największym stopniu było to wynikiem dużych zmian kursów walutowych na międzynarodowych rynkach - szczególnie jeśli chodzi o relację dolara do euro (stracił na wartości ok. 10%). Dla wielu Polaków to nowa sytuacja. Byliśmy przyzwyczajeni do tego, że lokaty w obcych walutach, a szczególnie w dolarze, stanowią bezpieczną inwestycję, na której trudno stracić. Poza tym do tej pory, jeśli złoty tracił na wartości, to wobec wszystkich walut, jeśli zyskiwał, to również w odniesieniu do wszystkich. W ostatnim czasie reguła przestała być aktualna. Nasza gospodarka staje się w coraz większym stopniu częścią światowego organizmu gospodarczego i coraz łatwiej transmituje zachodzące w nim procesy. Jednym z nich jest trwająca od początku 2002 r. obniżka wartości dolara. Przez lata 90. mieliśmy do czynienia z odwrotną sytuacją i dlatego wielu analitykom czy ekonomistom trudno uwierzyć w skalę tego zjawiska. W nieco ponad rok "zielony" stracił wobec euro 35%. Trzeba przyznać, że sporo.
Przestawić myślenie
Kluczowe w tej chwili pytanie brzmi: jak długo ta tendencja się utrzyma, bo niewątpliwie przekłada się na stan naszych kont walutowych. Na wykresie ceny euro w dolarach (EUR/USD) widzimy, że zbliża się do ważnego poziomu 1,22, gdzie został ustanowiony szczyt notowań w połowie 1998 r. Jest to silna bariera broniąca dolara przed dalszym spadkiem. Możliwości są zatem dwie. Mniej więcej na tym poziomie zakończy się, przynamniej tymczasowo, wyprzedaż amerykańskiej waluty. W przypadku pokonania tej bariery należy się spodziewać dalszej ucieczki od dolara, która wtedy może przybrać paniczny charakter. Argumentów ,,za' i ,,przeciw'' takiemu wariantowi można wskazać mnóstwo i tak naprawdę rozstrzygnięcie w tej chwili, który scenariusz się zrealizuje, jest bardzo trudne. Sam stawiałbym na zatrzymanie zwyżki euro w okolicach 1,22 dolara i na odbudowywanie jego pozycji w drugiej połowie roku. Przeciw takiemu wariantowi przemawia to, że amerykańska gospodarka, pomimo swoich obecnych kłopotów, jest i tak w lepszej kondycji niż europejska. Tej ostatniej nie sprzyja między innymi właśnie rosnący kurs euro, który podraża dobra produkowane w krajach strefy euro i czynni je mniej atrakcyjnymi dla zagranicznych odbiorców. Z tego w pewnym momencie zdadzą sobie sprawę inwestorzy i zaczną wracać do dolara. To wpłynie na jego umocnienie.
Polityka osłabia złotego
Niestety, zmiany na rynku euro i dolara to tylko jeden z czynników wpływających na wartość złotego względem obu tych walut. Od początku roku spore znaczenie odgrywają wydarzenia na scenie politycznej. Gospodarka polska jest jedną z najsłabszych w regionie. To zniechęca zagranicznych inwestorów do naszego kraju i powoduje, że złoty zachowuje się nieco słabiej niż waluty innych krajów, mających za rok wejść do Unii Europejskiej, np. korona czeska czy węgierski forint. Spójrzmy na wykresy ceny euro i dolara w złotych. Na pierwszym widzimy, że kurs od 2 lat pozostaje pomiędzy dwiema liniami, łączącymi odpowiednio kolejne dołki i szczyty (minima i maksima). Ostatni raz zawędrował w końcu marca do górnej, która dziś przebiega na wysokości 4,5 zł i stanowi barierę przed wzrostem ceny euro. Można zakładać, że nie dojdzie do jej przełamania. Gdyby jednak tak się stało, konsekwencje byłyby bardzo poważne. Można byłoby się spodziewać, że cena euro urośnie o tyle, ile wynosi odległość pomiędzy tymi dwiema liniami, czyli o 15%, do 5,2 zł.Odwrotna sytuacja ma miejsce na wykresie ceny dolara w złotych. Tutaj kurs dolara od 2 lat się obniża. Dynamikę tej tendencji opisują dwie równoległe proste, biegnące odpowiednio po kolejnych maksimach i minimach. Cena dolara znalazła się na poziomie dolnej z tych linii. Znów istnieją dwie możliwości. Zatrzymanie spadku ceny dolara na tej wysokości i jej ruch do górnej linii. Przełamanie 3,65 zł sygnalizować będzie dalszą obniżkę wartości dolara o 9,5%, do ok. 3,35 zł.