Reklama

Piękni trzydziestoletni

Wojciech Białek (SEB TFI), Rafał Jankowski, Sobiesław Pająk i Artur Szeski (wszyscy z CDM Pekao) to zwycięzcy w poszczególnych kategoriach pierwszej edycji rankingu analityków PARKIETU. Szansa na zdetronizowanie liderów pojawi się już za 6 miesięcy.

Publikacja: 30.05.2003 10:09

Udział w ankiecie zaproponowaliśmy głównym odbiorcom analitycznych produktów, czyli firmom zarządzającym aktywami Otwartych Funduszy Emerytalnych i funduszy inwestycyjnych. Prawo głosowania mieli również analitycy, którzy znaleźli się w naszym zestawieniu. Na każdą z branżowych list padło około 20 głosów, co wyklucza przypadkowość dokonanych wyborów.

Banki

- ukształtowana czołówka

Jest trzech wyróżniających się analityków branży bankowej w Polsce - wynika z rozkładu głosów w tym sektorze. Walka o zwycięstwo toczyła się do samego końca. Artur Szeski z CDM Pekao zaledwie o 2 punkty wyprzedził Dariusza Górskiego z ING BSK. Marcin Materna, reprezentujący DM Millennium, stracił do zwycięzcy 5 punktów. Kolejny analityk na liście zgromadził już tylko połowę punktów, które otrzymał zdobywca trzeciego miejsca. Łącznie na trzy pierwsze osoby oddano 65% głosów i był to najlepszy wynik pierwszej trójki spośród wszystkich sektorów.

Sektor TMT - zacięta walka...

Reklama
Reklama

o drugie miejsce

Dominacja Sobiesława Pająka wśród analityków sektora TMT nie podlegała dyskusji. Wprawdzie szef działu analiz w CDM Pekao otrzymał tylko 21% punktów, najmniej ze wszystkich zwycięzców w poszczególnych klasyfikacjach to jednak jego przewaga nad drugim w zestawieniu Andrzejem Kasperkiem (Smith Barney/DM BH) wyniosła aż 7 punktów procentowych.

Walka o drugie miejsce była bardzo zacięta - trzeci w klasyfikacji Tomasz Bardziłowski z DM BZ WBK stracił do Andrzeja Kasperka tylko 1 punkt. Zmiana na pozycji lidera w kolejnej edycji byłaby na pewno dużą niespodzianką, ale na dalszych miejscach wszystko jest możliwe. Grupa analityków, którzy znaleźli się w bardzo niewielkiej odległości od podium jest liczna.

Przemysł - wszyscy głosują

na Jankowskiego

Rafał Jankowski otrzymał 25% możliwych do zdobycia punktów i jest to najlepszy wynik wśród wszystkich uczestników rankingu. W tej branży otrzymaliśmy 20 odpowiedzi i tylko w 5 z nich zabrakło nazwiska analityka CDM Pekao. Do ścisłej czołówki analityków przemysłowych zaliczają się... dwie osoby. Oprócz R. Jankowskiego bardzo dobry wynik (19%) uzyskał Flawiusz Pawluk z CA IB i ci specjaliści są w tej chwili poza zasięgiem konkurentów. Zaciętą walkę o trzecie miejsce wygrał Radosław Solan z BDM PKO.

Reklama
Reklama

Rynek akcji

- Białek potwierdził klasę

Dość trudno było nam wyznaczyć grupę analityków, których należałoby zaliczyć do tej kategorii. Czasem w zespołach analitycznych nie ma osób zajmujących się prognozowaniem koniunktury na rynku akcji jako całości (najlepszy przykład to CDM Pekao). Czasem zajmują się tym osoby, dla których określenie trendu jest częścią obowiązków związanych z zarządzaniem pieniędzmi. Na liście kandydatów znaleźli się głównie ci, którzy upubliczniają swoje poglądy na temat koniunktury.

Zwycięstwo analityka SEB TFI Wojciecha Białka nie podlegało dyskusji. Druga pozycja Sławomira Dębowskiego również nie stanowi zaskoczenia. Za ich plecami - zacięta walka. Trzecie miejsce zdobyli ex equo Grzegorz Stulgis (Credit Suisse) i Tomasz Mazurczak, reprezentujący Dom Inwestycyjny BRE Banku.

Artur Szeski

Wierny CDM Pekao

Reklama
Reklama

Jest absolwentem Wydziału Finansów i Statystyki SGH z 1994 r. Wcześniej studiował na Wydziale Elektroniki Politechniki Warszawskiej. Od 1994 roku pracuje w CDM Pekao SA w Departamencie Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego.

Od samego początku zajmuje się analizą spółek sektora bankowego. W marcu 1998 r. został zastępcą dyrektora departamentu, a od maja 2001 do grudnia 2001 r. był jego dyrektorem. Przez kilka lat pełnił również funkcję sekretarza i członka Komitetu Inwestycyjnego CDM. Która z Pana analiz okazała się największym sukcesem, a która porażką?

Tego typu oceny należą do odbiorców raportów. Oczywiście, najwięcej satysfakcji sprawiają trafne rekomendacje, chociaż czasem musi upłynąć sporo czasu, zanim oczekiwania zawarte w raportach rzeczywiście się zmaterializują.

Jak dalece przy sporządzaniu analiz posługuje się Pan suchymi liczbami, a jaki wpływ przy formułowaniu ostatecznych wniosków mają takie czynniki, jak doświadczenie i intuicja?

Analiza, w której można się posługiwać suchymi liczbami z definicji opisuje przeszłość. Najważniejsze z punktu widzenia pracy analityka jest spojrzenie w przyszłość, a to musi w znacznym stopniu opierać się na intuicji wspartej doświadczeniem.

Reklama
Reklama

Która z metod analitycznych jest najbardziej skuteczna na polskim rynku?

Stosujemy wyłącznie analizę fundamentalną. Osobną kwestią jest horyzont prognoz. W przypadku sektora bankowego ma to bardzo duże znaczenie. Na przykładzie ostatnich dwóch lat wyraźnie widać, że jeśli rośnie ryzyko zmienności wyników spółek, horyzont inwestorów się skraca.

Czy rodzina, przyjaciele inwestują na podstawie Pańskich analiz i rekomendacji?

...

Jak Pan sobie radzi z przezwyciężaniem stresu, związanego z pracą analityka?

Reklama
Reklama

Przede wszystkim trzeba mieć również kontakt z innym, nie związanym z zawodem, światem - wtedy na wszystko patrzy się z innej perspektywy. Pomaga również doświadczenie, ale stresu nie da się zupełnie wyeliminować. Moim zdaniem, to nawet lepiej, bo stres w rozsądnej dawce działa dopingująco.

Sobiesław Pająk

Historia zatoczyła koło

Pracę zawodową zaczynał w lutym 1995 r., w CDM Pekao, tuż po obronie pracy magisterskiej na Wydziale Handlu Zagranicznego Akademii Ekonomicznej w Krakowie i zdobyciu z wyróżnieniem tytułu MA (Master of Arts) na Uniwersytecie Walii w Bangor (kierunek Bankowość i Finanse).

Jako pracownik Departamentu Strategii i Rozwoju CDM Pekao zajmował się analizą rynku usług brokerskich w Polsce. Jesienią 1995 r. przeniósł się do Departamentu Podatków Arthura Andersena. Tam specjalizował się w podatkach dochodowych od osób prawnych, ulgach inwestycyjnych, podatkach na rynkach kapitałowych i audytowaniu VAT. Po roku awansował na stanowisko doświadczonego konsultanta, ale spędził na nim jedynie 2 miesiące. Odkrył nowe pole zainteresowań i przeszedł do pracy w TFI Korona. Tam, jako analityk akcji, przez rok przygotowywał raporty sektorowe (chemia, farmaceutyki, żywność i papier) i na temat pojedynczych spółek oraz analizy ilościowe. Jesienią 1997 r. zmienił pracodawcę na Wood&Company. Sporządzał raporty dla sektorów: IT, internet i media. Zdobył licencję CFA (Chartered Financial Analyst). Po dwóch latach został dyrektorem Departamentu Analiz i Doradztwa i w związku z tym doszły mu nowe obowiązki, związane z nadzorem nad zespołem analityków zajmujących się polskimi spółkami i kreowaniem produktów przygotowanych w departamencie. W grudniu 2001 r. wrócił do korzeni - do CDM Pekao, w którym pracuje do dziś. Zajmuje się teraz tym samym co w W&C. Dodatkowo jest członkiem Komitetu Inwestycyjnego CDM Pekao.

Reklama
Reklama

Która z Pańskich analiz okazała się największym sukcesem, a która porażką?

Obawiam się, że to pytanie raczej do klientów, a nie do mnie.

Jak dalece przy sporządzaniu analiz posługuje się Pan suchymi liczbami, a jaki wpływ przy formułowaniu ostatecznych wniosków mają takie czynniki, jak doświadczenie i intuicja?

Te dwie rzeczy, liczby plus intuicja i doświadczenie, tworzą dwie strony tego samego medalu. Doświadczenie i intuicja są jedynie pomocne do określenia "liczb" na przyszłe okresy (sporządzenie prognozy finansowej i co, za tym idzie, przygotowanie wyceny, które zawsze oparte są na wartościach ujmowanych ex ante, a nie ex post). Jednak ostateczna decyzja zawsze zależy tylko od tych "przyszłych liczb". "Kupuj" lub "sprzedaj" mówię tylko wtedy, gdy one mi to podpowiadają.

Która z metod analitycznych jest najbardziej sNie wiem, która z nich jest najbardziej skuteczna... ja posługuję się tylko analizą fundamentalną.

Czy rodzina przyjaciele inwestują na podstawie Pańskich analiz i rekomendacji?

...

Jak Pan sobie radzi z przezwyciężaniem stresu, związanego z pracą analityka?

Po tylu latach pracy w zawodzie problem ze stresem ma raczej moja rodzina, nie ja.

Wojciech Białek

Analiza przyprawiona nutą filozofii

W latach 1988-1995 studiował informatykę na Wydziale Matematyczno-Fizycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 1992-1995 r. poszerzał swoją wiedzę na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Po studiach rozpoczął pracę analityka w DM Magnus w Krakowie. Spędził w nim 3 lata. Potem przeniósł się na rok do RDM Polonia. Od 1999 r. jest zatrudniony jako analityk i zarządzający w SEB TFI SA.

Która z Pańskich analiz okazała się największym sukcesem, a która porażką?

Z sentymentem wspominam początek października 1997 roku. Wtedy w wydawanym w DM Magnus tygodniowym biuletynie napisałem tekst pt. "Krach zaczyna się w poniedziałek", tydzień później "A krach toczy się dalej", po kolejnym tygodniu "Minął drugi tydzień krachu". Po następnych kilku dniach załamanie cen akcji na giełdzie w Hongkongu rozpoczęło ostrą fazę tego, co później otrzymało miano kryzysu azjatyckiego, a 28 października WIG20 stracił 13,2% - najwięcej w historii. Największa porażka? No cóż, od tamtej pory wraz z pogłębianiem wiedzy na temat mechanizmów rządzących zachowaniem rynków podobna precyzja prognoz zdarza mi się coraz rzadziej.

Jak dalece przy sporządzaniu analiz posługuje się Pan suchymi liczbami, a jaki wpływ na formułowanie ostatecznych wniosków mają takie czynniki, jak własne doświadczenie i intuicja?

Doświadczenie ma kluczowe znaczenie. W przypadku prognozowania zachowania rynków (czy szerzej zachowań społecznych) nie może być mowy o istnieniu całkowicie pewnej wiedzy naukowej. Nie mówiąc już o tym, że współczesna nauka ekonomii ma w dużej mierze dworski charakter (z chwalebnym wyjątkiem Szkoły Austriackiej). Problem polega na tym, że pełny cykl gospodarczy (reflacja, inflacja, dezinflacja, deflacja) trwa mniej więcej tyle, co dorosłe życie człowieka. To powoduje, że pełne potrzebne doświadczenie zdobywa się trochę zbyt późno z praktycznego punktu widzenia. Rozwiązaniem jest studiowanie historii.

Która z metod analitycznych jest najbardziej skuteczna na polskim rynku?

Od 1995 roku, kiedy wraz z Pawłem Homińskim napisaliśmy do PARKIETU tekst zatytułowany "Kim są Oni?", trzymam się założenia, że polskie rynki jako peryferyjne w stosunku do centrów gospodarki światowej mogą być sensownie analizowane tylko w kontekście rozwoju globalnej koniunktury. Dlatego preferuję podejście "top-down" (wnioski wynikające z oceny całego otoczenia ekonomicznego i kondycji gospodarki światowej przekłada się na ocenę gospodarek poszczególnych regionów, potem krajów, by na koniec wyprowadzić wnioski w odniesieniu do konkretnych branż i pojedynczych spółek - przyp. red.) i analizę międzyrynkową (głównie techniczną). Oczywiście, w idealnym przypadku takie podejście powinno być konfrontowane z alternatywnym ujęciem typu "bottom-up" (wnioski dotyczące kondycji poszczególnych spółek dają obraz całej branży, z którego można ocenić stan gospodarki danego kraju, potem regionu i stanu gospodarki światowej - przyp. red.) opartym o analizą fundamentalną.

Czy rodzina, przyjaciele inwestują na podstawie Pańskich analiz i rekomendacji?

Rodzina i przyjaciele zazwyczaj nie inwestują w instrumenty, których posiadanie rekomenduję. Zwykle zresztą z powodu braku pieniędzy.

Jak Pan sobie radzi z przezwyciężaniem stresu, związanego z pracą analityka?W porównaniu ze stresami, którymi poddawani są zarządzający, te związane z pracą analityka nie są nadmierne. Późniejszy stres jest proporcjonalny do jednoznaczności formułowanych tez i co za tym idzie ryzyka popełnienia dużego błędu. Jego poziom można więc redukować poprzez stawianie wieloznacznych prognoz ("Z jednej strony..., ale z drugiej strony..."). Staram się - w miarę możliwości - tego unikać.

Rafał Jankowski

W drodze do dyplomów

Obecnie ma średnie wykształcenie. Ale ma szanse na zdobycie dwóch dyplomów. Pewnie jeszcze w tym roku uzyska dyplom SGH, na kierunku Finanse i Bankowość. Później zapewne tytuł CFA. Pracę zawodową zaczął w 1996 r. Najpierw przez rok w Biurze Maklerskim BDK SA (obecnie CDM Pekao SA) jako asystent maklera. Potem przeniósł się do biura Pro Capital SA (obecnie DB Securities) i zaczął pracować jako analityk. Następnie znalazł się w Wydziale Doradztwa Inwestycyjnego BM BGŻ. W 1999 r. wrócił do CDM Pekao SA, gdzie jest zatrudniony do dzisiaj.

Która z Pańskich analiz okazała się największym sukcesem, a która porażką?

Największym moim sukcesem okazały się rekomendacje dla spółek z tzw. "stajni Sołowowa", czyli Cersanitu i Echa. Największy zawód sprawił mi PIA Piasecki. Firma upadła, choć zapowiadała się jako niezwykle szybko rozwijający się podmiot w branży budowlanej. Podkreślić jednak należy, że dla PIA Piaseckiego nie miałem pozytywnej rekomendacji od momentu, kiedy w kilka miesięcy po emisji spółka dokonała odkupu od głównych właścicieli znaku towarowego za kilkanaście milionów złotych.

Głośnym echem odbiła się na rynku rekomendacja "sprzedaj" dla KGHM z wyceną 6 zł. Po jej wydaniu niektórzy uczestnicy hyde parku na portalu internetowym PARKIETU wręcz prześcigali się w szkalowaniu mojej osoby, a anonimowi rozmówcy telefoniczni byli jeszcze mniej wybredni w swoich opiniach i groźbach.

Największą porażką w ostatnim okresie było wydanie rekomendacji "ponad rynek" dla PKN w dzień przed telekonferencją poświęconą omówieniu wyników za trzeci kwartał 2002 r. Po niej akcje zaczęły silnie zniżkować. Bardzo udaną rekomendacją było "kupuj" dla walorów Kęt, przy cenie około 44 zł.

Jak dalece przy sporządzaniu analiz posługuje się Pan suchymi liczbami, a jaki wpływ na formułowanie ostatecznych wniosków mają takie czynniki, jak własne doświadczenie i intuicja?

W mojej "analitycznej kuchni" niewątpliwie jest wiele skomplikowanych modeli i bardzo dużo cyfr. Jednak nawet najlepszy model i tak bardzo niedoskonale opisuje niezwykle złożone zależności ekonomiczne. Stąd modele i cyfry traktuję wyłącznie jako narzędzia. Na końcową opinię składają się doświadczenie, logika, umiejętność oderwania się od powszechnych na rynku opinii, schematów, ograniczone zaufanie do tego, co mówią o sobie spółki oraz trochę intuicji i szczęścia.

Która z metod analitycznych jest najbardziej skuteczna na polskim rynku?

Generalnie jestem zwolennikiem metody DCF (zdyskontowanych przepływów finansowych - przyp. red.), ale to tylko narzędzie. Analityk powinien stosować kilka metod równocześnie, patrzeć na firmę wielopłaszczyznowo. Wielokrotnie niezależne myślenie i zdrowy rozsądek w połączeniu z dobrym warsztatem dają pożądany efekt.

Czy rodzina, przyjaciele inwestują na podstawie Pańskich analiz i rekomendacji?Nie gram na giełdzie od lat. Z tego, co wiem, nikt w mojej rodzinie bliższej i dalszej w ogóle nie gra na giełdzie, nie wspominając już o korzystaniu z moich rekomendacji. Nie pamiętam, kiedy ktokolwiek z moich krewnych zapytał mnie, co rekomendujesz. Wielu z moich przyjaciół i bliskich kolegów pracuje na rynku kapitałowym, w tym jako zarządzający. Ponieważ często rozmawiamy na temat monitorowanych przeze mnie spółek, myślę, że mogę mieć pewien wpływ na ich opinie i decyzje.

Jak Pan sobie radzi z przezwyciężaniem stresu, związanego z pracą analityka?

Po prostu jestem odporny na stres. Staram się, najlepiej jak mogę, wykonywać mój zawód, a emocje związane z rynkiem, czy też poszczególnymi spółkami, utrudniają realną ocenę sytuacji.

Komentarze Wojciecha Białka

Lipiec 2002

Późny Gierek

Zapewne bez związku z wydarzeniami w Polsce indeksy głównych rynków akcji przystąpiły w tym tygodniu do przełamywania poziomów ubiegłorocznych minimów. (...) Po wybiciu się w dół z 5-letnich "formacji wierzchołkowych", zachodnie giełdy nie byłyby zdolne do powrotu powyżej obecnych poziomów przez wiele, wiele lat, w trakcie których światowa gospodarka znalazłaby się w stagnacji.

Styczeń 2003

Co rok wyrok

Zakładam, że wbrew wskazaniom cyklu prezydenckiego w tym roku światowe rynki wyrównają rekord z lat 1929-1932, czterech kolejnych lat spadków cen akcji (S&P 500 ok. 650 pkt w III kwartale). Oczywiście wpływ sezonowej cykliczności powoduje, że podobnie jak w ubiegłym roku, silne spadki nie muszą, a nawet nie powinny, rozpocząć się przed nadejściem wiosny. Dla średnioterminowych spekulantów dopuszczalna perspektywa osiągnięcia przez WIG20 strefy oporu 1300-1400 pkt, gdzieś pomiędzy lutym a majem, może być atrakcyjna.

Maj 2003

Samobójczy optymizm

Łagodzona za wszelką ceną przez bank centralny USA polityka pieniężna pozwoliła na sztuczne przedłużenie się napędzanego kolejną falą "złych kredytów" (...) "boomu" konsumpcyjnego (...). Indeksem, który powinien w największym stopniu odczuć pęknięcie tej "bańki konsumpcyjnej" będzie średnia przemysłowa Dow Jonesa. DJIA inaczej niż Nasdaq i S&P500 ciągle jeszcze znajduje się powyżej minimów z 1998 roku. Tym samym 6-letnia formacja "głowy z ramionami" o potencjale spadkowym do poziomu 4500 ciągle jest jeszcze w trakcie tworzenia.

Jak wybieraliśmy najlepszych

Na podstawie publikowanych rekomendacji i analiz stworzyliśmy w redakcji Parkietu listę analityków, podzieloną na cztery kategorie: Banki, Branża TMT, Spółki przemysłowe, Rynek akcji. Zestawy analityków wysyłaliśmy do firm zarządzających funduszami inwestycyjnymi i Otwartych Funduszy Emerytalnych. Prosiliśmy, żeby na każdej liście wskazali trzech najlepszych analityków, przyznając pierwszemu 3 pkt, drugiemu 2 pkt i trzeciemu 1 pkt. Poszczególne listy branżowe rozesłaliśmy także do osób, które na nich się znalazły, również prosząc o oddanie głosów. Na inwestorów instytucjonalnych nie nałożyliśmy żadnych ograniczeń w głosowaniu. Analitycy nie mogli przyznawać punktów ani sobie, ani kolegom z tej samej instytucji. O miejscu w rankingu decydowała suma zdobytych punktów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama