Podczas wczorajszego wykładu w Szkole Głównej Handlowej prof. Winiecki mówił, że to wysokie i skomplikowane podatki zniechęcają do inwestowania w Polsce. Powołał się przy tym na raport Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych, według którego prawie 90% inwestorów zagranicznych źle ocenia polski system fiskalny. Sytuacja zmieniłaby się, gdyby Polska wprowadziła niski liniowy podatek PIT i CIT - uważa szef TEP. - Jest to coraz częściej stosowane w naszej części świata. Niskie podatki bezpośrednie stanowią zachętę do zwiększania podaży pracy, do oszczędzania i inwestowania - mówił.

W ciągu ostatnich dni liniowy podatek wprowadziła Ukraina. Ma on wynosić 13%. W przyszłym roku 19-proc. podatek liniowy zacznie obowiązywać na Słowacji. Wcześniej na podobne rozwiązania zdecydowały się m.in. Rosja i Estonia. Jednak wicepremier Grzegorz Kołodko konksekwentnie jest przeciwny tej koncepcji. Uważa ją za szkodliwą społecznie i ekonomicznie. Jak mówił w ubiegłym tygodniu, polski Sejm się na to nie zgodzi, bo musiałby działać wbrew interesom większości społeczeństwa.

Według prof. Winieckiego, podatek liniowy powinien być jednym z głównych elementów reformy finansów publicznych. Oprócz niego powinna ona też zawierać odbiurokratyzowanie gospodarki. Szef TEP oczekuje także przyspieszenia prywatyzacji przemysłu i infrastruktury.

Zdaniem J. Winieckiego, tylko pod warunkiem przeprowadzenia reform jest możliwe wykorzystanie szansy, jaką stwarza wejście do Unii Europejskiej.

- Alternatywą jest droga do zniechęcenia, marazmu, korupcji i w końcu kryzysu - stwierdził prof. Winiecki.