Cena ropy naftowej spadła wczoraj po osiągnięciu poziomu najwyższego od sześciu tygodni. Przyczyną obniżki była informacja Departamentu Energetyki o większym niż zakładano wzroście zapasów ropy w USA. Zapasy te zwiększyły się do 289 mln baryłek, a więc o 2,8 mln, podczas gdy analitycy spodziewali się ich wzrostu średnio o 350 tys. baryłek. Ropa zdrożała w ciągu miesiąca o 15%, gdyż amerykańskie rafinerie coraz więcej jej zużywały na produkcję benzyny. Do spadku cen ropy mogła też przyczynić się informacja, że Rosja w czerwcu zwiększy wydobycie o 9,3% w stosunku do czerwca ub.r. Na londyńskiej giełdzie paliwowej za baryłkę z dostawą w lipcu płacono po południu 27,05 USD, a więc o 23 centy mniej niż na wtorkowym zamknięciu.

Złoto znowu wczoraj trochę staniało, bo znowu umocnił się nieco kurs dolara wobec euro i jena. Metal ten zatem podrożał dla inwestorów spoza USA. Od dłuższego czasu cena złota ściśle związana jest z kursem amerykańskiej waluty. Niektórzy uczestnicy tego rynku zwracają jednak uwagę, że ostatnio wyjątkowo dużo złota kupowały fundusze i jeśli przestaną, to nawet słabnięcie dolara nie wystarczy, by podtrzymać cenę złota na obecnym wysokim poziomie. Na londyńskiej giełdzie za uncję złota z natychmiastową dostawą płacono po południu 364,15 USD, a więc o 1,1 USD mniej niż we wtorek.

Cena miedzi trochę wczoraj wzrosła po wiadomościach z USA o wzroście aktywności w tamtejszych usługach i wydajności pracy. Uczestnicy rynku odebrali to jako kolejne sygnały o poprawie koniunktury gospodarczej w USA. Po południu za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono na londyńskiej giełdzie 1730 USD, a więc o 2,5 USD więcej niż na wtorkowym zamknięciu.