300-stronicowy raport został przygotowany przez firmę prawniczą Wilmer Cutler & Pickering. Wynika z niego, że Ebbers nadzorował co miesiąc przychody swojej firmy. To pierwszy poważny sygnał, że dyrektor mógł mieć udział w skandalu, który ostatecznie doprowadził do spadku wartości kapitałowej WorldComu i jego upadłości. Suma zawyżonych przychodów WorldComu sięga już 11 mld USD.

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) ujawniła także, że problemy z księgowością, jakie ma telekomunikacyjny kolos, wcale nie zostały rozwiązane. Spółka wciąż musi poprawić struktury wewnętrznej kontroli oraz procedury księgowania. Zewnętrzny audyt przeprowadziła tym razem na zlecenie władz federalnych firma KPMG. SEC oczekuje, że WorldCom zastosuje się do rekomendacji jeszcze przed formalnym zakończeniem procedur upadłościowych. Władze regulacyjne zawarły już wcześniej ugodę w sprawie zapłacenia przez WorldCom rekordowej grzywny w wysokości 500 mln USD w procesie cywilnym o popełnienie gigantycznych oszustw księgowych. Wysokość kary krytykowano jako niewspółmiernie niską do ujawnionych nadużyć.

W tym tygodniu zostaną ujawnione kolejne raporty w sprawie WorldComu. Mogą one przyspieszyć zarówno wyjście spółki (sprzedającej swoje usługi pod starą nazwą MCI) z bankructwa, jak też wystosowanie kolejnych aktów oskarżenia przeciwko byłym szefom telekomunikacyjnego kolosa. Dotyczyć to może także Ebbersa, któremu do tej pory nie zarzuca się popełnienia żadnego przestępstwa.