Dotychczas konflikt obejmował z jednej strony menedżerów spółki (i jednocześnie akcjonariuszy), a z drugiej - jej instytucjonalnych udziałowców - NFI Jupiter, Energopol Południe i katowicką firmę Seba. Ta ostatnia była oskarżana przez zarząd Hydrobudowy o próbę wrogiego przejęcia. NFI i Energopol zaś o naruszenie Prawa o publicznym obrocie (m.in. poprzez działanie w porozumieniu). Sprawa trafiła do KPWiG i prokuratury. Jupiter odpierał stanowczo zarzuty. Podobnie Seba. Na walnych górą byli menedżerowie. Mają całkowitą kontrolę nad firmą. Uchwały WZA są jednak w sądzie.
Potyczki na walnych
Nowy element pojawił się na ostatnim walnym, kiedy doszło do próby jego zerwania przez kilkunastu osiłków. O sprawie została zawiadomiona policja i prokuratura. Kto był inspiratorem zajścia, nie wiadomo. Okazuje się jednak, że prokuratura tym, co się dzieje w firmie, interesuje się także z innych powodów - podejrzeń o działania na szkodę przedsiębiorstwa. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył NFI. Chodzi o zakup bonów, a potem obligacji (o wartości 11 mln zł) jednego z największych akcjonariuszy Hydrobudowy - firmy Budownictwo i Konstrukcje, która popierała na walnych władze spółki. Śledztwo w tej sprawie prowadzi katowicki oddział Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. - Ze względu na dobro śledztwa nie ujawniamy żadnych informacji - usłyszeliśmy od jednego z naczelników ABW w Katowicach. - Nie doszło do wyprowadzenia ze spółki żadnych pieniędzy - zapewnia Jarosław Dusiło, wiceprezes Hydrobudowy. - Nikt nie próbował także przejąć firmy za jej własne pieniądze. Jestem pewny, że śledztwo to potwierdzi.
Scenariusz kryminału
Hydrobudowa w oficjalnym komunikacie naszkicowała scenariusz wydarzeń. Uważa, że rozróba na ostatnim walnym ma związek z wrogim przejęciem, realizowanym przez Sebę i kierującego nią Artura Kisiela. W komunikacie pojawiają się zarzuty o straszenie spółki i jej prezesa Józefa Tomolika - gdyby stanął na przeszkodzie przejęciu - ABW, Centralnym Biurem Śledczym i urzędem skarbowym. UKS miał w firmie rozpocząć kontrolę na wniosek "jednego z wysokich urzędników Ministerstwa Finansów". Zdaniem spółki, podstawę kontroli stanowiły materiały przygotowane przez Sebę. "Osoby skupione wokół" tej firmy Hydrobudowa uznała za odpowiedzialne za awanturę na walnym. Seba ocenia zarzuty jako całkowicie nieprawdziwe. Uznała komunikat Hydrobudowy za pomówienia. - Zarzuty są tak absurdalne, że nie zamierzam z nimi polemizować. Przeciwko prezesowi Tomolikowi występuję na drogę sądową - informuje Artur Kisiel.