Kodeks spółek handlowych dopuszcza żądania akcjonariuszy w sprawie udzielania im podczas obrad walnego zgromadzenia informacji dotyczących spółki, jeżeli jest to uzasadnione dla sprawy objętej porządkiem obrad. Kodeks idzie jeszcze o krok dalej, zobowiązując zarząd do udzielania żądanych informacji, chociaż moc tego zobowiązania jest mocno osłabiona rozlicznymi ograniczeniami. Kodeks dopuszcza także, by w uzasadnionych przypadkach zarząd udzielał informacji na piśmie w terminie dwu tygodni od dnia zakończenia walnego zgromadzenia, a także by w pewnych przypadkach zarząd mógł udzielić informacji także poza walnym zgromadzeniem.

Przytoczona powyżej dziesiąta z zasad dobrej praktyki walnego zgromadzenia wychodzi poza ramy kodeksu. Do udzielania wyjaśnień i informacji dotyczących spółki nakłania ona bowiem nie tylko zarząd, ale także radę nadzorczą i biegłego rewidenta.

Kurtyna kryjąca spółkę przed oczami jej akcjonariatu nareszcie może zostać podniesiona. Omawiana zasada jest jednak zbyt enigmatyczna. W pierwotnym projekcie (moim) zmierzała ona ku temu, by na żądanie akcjonariusza zarząd udostępnił walnemu zgromadzeniu szczegółowe informacje o wysokości wynagrodzenia członków zarządu i rady nadzorczej. Rada nadzorcza, jeżeli jest organem ustalającym wynagrodzenia zarządu, miała też uzasadniać przed walnym zgromadzeniem przyjęte przez nią zasady wynagradzania zarządu i ich wysokość.

Utarło się jednak w praktyce, że spółka udostępnia inwestorom jedynie łączne kwoty wynagrodzeń pobranych przez członków zarządu i członków rady nadzorczej. Jest to praktyka zła. Wynagrodzenia członków zarządu i rady często nie mają żadnego związku ani ze skalą działalności spółki, ani z jej wynikami. Zwalczanie patologii przepisami (jak niesławna "ustawa kominowa") rodzi tylko hiperpatologię. Doświadczenia ze świata uczą, że najskuteczniejszym instrumentem kontroli akcjonariatu nad wynagrodzeniami "tłustych kotów" jest jawność tych wynagrodzeń. Jeżeli rada nadzorcza ma uzasadnić przed akcjonariatem zasady wynagradzania zarządu i wysokość tych wynagrodzeń, zapewne przyjmie zasady i kwoty, które będzie mogła uzasadnić. Zachęcam akcjonariuszy, by dociekali szczegółów.

Byłoby pożądane, by także biegły rewident podjął dialog z akcjonariuszami. Spółkom brakuje takiego dialogu. Rewidenci często bywają skrępowani fałszywą lojalnością wobec zarządu spółki. Ponadto nie wszyscy potrafią wyrażać się zrozumiale dla szerokiego kręgu inwestorów. Zniechęca to wielu z nich do udziału w walnych zgromadzeniach.