Przez większość piątkowych notowań na rynkach europejskich trwała stabilizacja na poziomie zamknięcia z poprzedniego dnia. Jednak tuż po rozpoczęciu sesji na parkietach amerykańskich i publikacji czerwcowego indeksu nastrojów konsumenckich spokój zakończył się. Indeksy poszły wyraźnie w dół. Zatem całkiem pozytywny tydzień dla posiadaczy akcji zakończył się niemiłym akcentem. Nie wpłynął on na techniczny obraz indeksów z Eurolandu, ale przypomniał, że dobra koniunktura nie jest dana raz na zawsze.
Najbardziej niepokojący w przypadku głównych indeksów z Eurolandu jest przebieg dziennego MACD - wyraźnie nie nadąża on za zwyżką z ostatnich 3 tygodni, podając w wątpliwość siłę wzrostowej tendencji. Najtrudniejsze zadanie mają kupujący na parkiecie londyńskim. Tamtejszy FT-SE100 dotarł do maksimum z jesieni ub.r. Jego przełamanie przy znacznym wykupieniu rynku i malejącej dynamice ruchu w górę jest wątpliwe.
W odniesieniu do DAX i CAC nasuwa się analogia z sytuacją z pierwszej połowy 2002 r. W marcu doszło do przełamania wcześniejszego szczytu, czemu towarzyszyło powstanie negatywnej dywergencji. Potem okazało się, że trafnie ostrzegała przed zmianą trendu. To, czy teraz stanie się podobnie, będzie wiadomo z chwilą zamknięcia pod majowym maksimum. Dla DAX-a wypada ono na wysokości 3067, a dla CAC 3058 pkt. Dopóki do tego nie dojdzie indeksy mają szanse wyrównać szczyty z IV kw. 2002 r.
Coraz lepiej radzą sobie byki w Japonii. Nikkei jest na najwyższym poziomie od pół roku i odrobił 1/3 strat, powstałych w wyniku prawie rocznej fali spadkowej, rozpoczętej w maju ub.r. MACD osiąga wartości najwyższe od wiosny 2002 r. Napotyka ona jednak silną strefę oporu pomiędzy 9,2-9,4 tys. pkt. Wyznacza ją szczyt z jesieni ub.r. oraz dołki z września 2001 i lutego 2002 r. Dopiero przejście tych poziomów będzie przemawiać za trwalszą zmianą trendu.
Indeksy w USA pozostają w obszarze czarnych świec z 6 i 9 czerwca. Wyjście poza niego będzie rozstrzygać o kierunku krótkoterminowego ruchu. Dla Nasdaq zawiera się on pomiędzy 1597 i 1685 pkt, a dla S&P500 973 i 1008 pkt.