Od 1 maja przyszłego roku Polska stanie się członkiem UE.
W ubiegłym tygodniu rząd po części przyjął strategię fiskalną i założenia budżetowe przygotowane przez poprzedniego ministra Grzegorza Kołodkę, który zrezygnował z piastowanego stanowiska, po tym jak premier powierzył koordynację działań gospodarczych Jerzemu Hausnerowi.
W przedstawionym przez Kołodkę i zaakceptowanym przez rząd planie budżetu na przyszły rok tempo wzrostu Produktu Krajowego Brutto (PKB) ma wynieść pięć procent, średnioroczna inflacja 2,2 procent, a deficyt budżetowy ma nominalnie spaść do 33,1 miliarda złotych z 38,7 miliarda w tym roku.
Przychody budżetu mają się jednak zwiększyć o dodatkowe dziewięć miliardów złotych pochodzących z tzw. "rezerwy rewaluacyjnej" banku centralnego. Wydatki mają być natomiast pomniejszone o 12,9 miliarda złotych z transferów do funduszy emerytalnych.
"Z punktu widzenia ograniczeń wydatków, które nie są wydatkami prorozwojowymi-takie rozwiązania (ewentualne cięcia) trzeba rozważyć, natomiast są uwarunkowania społeczne, które trzeba szanować" - stwierdził Raczko.