Notowania ropy naftowej wykazywały w poniedziałek skłonność do wzrostu, przy czym głównym powodem były obawy, że popyt na benzynę w letnim sezonie motoryzacyjnym osiągnie w USA bardzo wysoki poziom, podczas gdy jej zapasy są mniejsze niż przed rokiem. Zwiększone zapotrzebowanie na to paliwo wiąże się z ograniczeniem przez Amerykanów podróży zagranicznych ze względu na wojnę w Iraku oraz epidemię SARS. Podobnie jest zresztą w Europie. Tymczasem rafinerie wolą kosztem benzyny produkować więcej oleju opałowego i napędowego, na które rośnie popyt w związku z wysokimi cenami gazu ziemnego. Na rynku utrzymywał się też niepokój dotyczący wznowienia eksportu ropy przez Irak. Nowym wydarzeniem, które spowoduje opóźnienia, było uszkodzenie rurociągu łączącego ten kraj z Turcją. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w sierpniu płacono po południu 26,55 USD, wobec 26,39 USD w końcu zeszłego tygodnia.

Cena złota podniosła się najpierw pod wpływem informacji o spadku kursu dolara do większości walut. Przyczyniły się do tego spekulacje na temat ewentualnej obniżki w przyszłym tygodniu stóp procentowych przez Zarząd Rezerwy Federalnej. Atrakcyjność złota jako bezpiecznej lokaty kapitałów zwiększyły też gorsze nastroje amerykańskich konsumentów. Tendencja zwyżkowa została jednak zahamowana i w poniedziałek po południu uncja tego kruszcu kosztowała w Londynie 356,45 USD, wobec 356,65 USD dzień wcześniej.

Miedź staniała ze względu na wolniejszy wzrost produkcji przemysłowej w Europie. Cena tego metalu w kontraktach trzymiesięcznych spadła w Londynie do 1678 USD za tonę, z 1681 USD w piątek.