Jakie świadectwo powinien przed wakacjami dostać rząd Leszka Millera?
Oceny nie mogą być dobre. Plusy to przygotowanie pakietu "Przede wszystkim przedsiębiorczość" i wprowadzenie w życie jego niektórych elementów. Nieźle można ocenić wynik negocjacji akcesyjnych. Udało się też znowelizować kodeks pracy. Poprawiła się komunikacja między rządem a partnerami społecznymi. Jednak w tym samym czasie wprowadzono wiele rozwiązań, które były zaprzeczeniem idei pobudzania przedsiębiorczości - należy do nich np. zaskarżona przez PKPP do Trybunału Konstytucyjnego nowelizacja ordynacji podatkowej (ze szczególnie niebezpieczną klauzulą obejścia prawa), nadmiernie restrykcyjna ustawa o odpowiedzialności karnej podmiotów zbiorowych, zmniejszenie zapisanej obniżki CIT, zawetowana przez prezydenta ustawa o biopaliwach. Nie zostały uruchomione mechanizmy ożywienia gospodarczego. Dotyczy to także sfery finansów publicznych, gdzie zabrakło odważnej reformy agencji państwowych i funduszy parabudżetowych. Nie zrobiono tego po wyborach, przy pracach nad pierwszym budżetem, a to, co opracował były minister finansów Grzegorz Kołodko, trudno nazwać spójnym planem.
Czy nowy minister finansów powinien mieć taki plan?
Mam nadzieję, że przede wszystkim dostaniemy rzetelną diagnozę stanu finansów publicznych. Nie ma nic gorszego od operowania nieprawdziwymi danymi. Jeśli deficyt ma wynosić 55 mld zł, to chyba lepiej o tym otwarcie powiedzieć i przedstawić plan jego obniżania, niż udawać, że wyniesie tylko 33 mld zł. Ucieczka od rzeczywistości to dla gospodarki najgorszy wariant.
Czy w związku z tym przedsiębiorcy cieszą się z dymisji wicepremiera Kołodki?