Wynika to z konieczności rozpoczęcia obniżania deficytu budżetowego w 2005 roku. Wówczas, zdaniem Jankowiaka, żadne rozwiązanie uszczuplające wpływy budżetowe (nawet przejściowe), nie ma najmniejszych szans na wprowadzenie, gdyż oznaczałoby to zwiększenie skali koniecznych cięć w wydatkach socjalnych. W pierwszym roku funkcjonowania podatku liniowego trzeba się bowiem spodziewać kilkumiliardowego ubytku w dochodach budżetu.
"Jeśli więc podatku liniowego nie będzie w roku 2004, to nie będzie go w Polsce nigdy" - powiedział Jankowiak.
A obniżanie deficyt budżetowego jest m.in. warunkiem wejście Polski do strefy euro. W przypadku opóźnienia przyjęcia euro przez Polskę miałaby na rynkach miejsce dekonwergencja, czyli wzrosłyby, może nawet znacznie i gwałtownie, koszty obsługi długu zagranicznego, spadłaby zaś wartość złotego.
"Dekonwergencja nie przybrałaby rozmiarów apokaliptycznych pod warunkiem, że rząd przedstawiłby wiarygodny program schodzenia z deficytem, począwszy od 2005 roku. Musiałby on maleć o 1,5% PKB rocznie, co dawałoby szansę przyjęcia euro w latach 2009-2010" - uważa Jankowiak.
Dotychczas Ministerstwo Finansów i Narodowy Banku Polski (NBP) wspólnie deklarowali, że Polska planuje dołączyć do gospodarki euro już w 2007 roku. (ISB)