Choć jeszcze miesiąc temu komentatorzy mnożyli scenariusze rozwoju sytuacji politycznej po partyjnym kongresie, dziś pozycja Leszka Millera zarówno jako premiera, jak i szefa SLD wydaje się niezachwiana. Jest to o tyle ważne, że Miller zapowiedział, iż obecnie tylko przewodniczący SLD może być szefem rządu.
"Jeśli dojdzie do zmiany szefa SLD, wówczas rynki zareagują nerwowo odbierając tę informację jako ryzyko niestabilności politycznej. Obecnie jednak więcej niepewności wywołuje kształt reformy finansów publicznych, kwestia poparcia dla tej reformy i kształt przyszłorocznego budżetu" - uważa Tomasz Zdyb, analityk Banku Pekao SA.
"Rynki finansowe ze spokojem przyglądają się temu wydarzeniu, jednak pozycja szefa SLD wydaje się dziś mocna. Nie spodziewamy się zmian na stanowisku szefa partii, a więc znika groźba niepewności związana z niestabilnością rządu" - powiedział dealer innego dużego banku, który prosił o zachowanie anonimowości.
Pozycję Millera wzmocniło uzyskanie w połowie czerwca wotum zaufania dla rządu w parlamencie. Po tym wydarzeniu Leszek Miller może być niemal pewny pozostania na stanowiska przewodniczącego Sojuszu na najbliższe 4 lata.
Ku zaskoczeniu opinii publicznej, ewentualni kontrkandydaci Millera deklarują obecnie jedynie ubieganie się o stanowiska zastępców. Swoje kandydatury zgłosili już obecni wiceszefowie partii: Andrzej Celiński, Stanisław Janas, Krzysztof Janik, Jerzy Szmajdziński, Ryszard Kalisz, Józef Oleksy, a także nowa kandydatka - Aleksandra Jakubowska. Spodziewana jest także kandydatura Krystyny Łybackiej. O funkcję sekretarza generalnego SLD ponownie będzie się ubiegać Marek Dyduch.