Przebieg czwartkowej sesji nie różnił się od notowań z ostatnich kilku dni, a dość wąski zakres wahań nie zachęcał do otwierania pozycji. Uważam, iż stan, w jakim teraz znalazł się rynek, oddaje najlepiej wygląd świecy z wtorku, kiedy dość wyraźny spadek (w tym poniżej średniej kroczącej z 15 sesji na zamknięciu), nie spowodował jego kontynuacji na kolejnych sesjach.

W tej sytuacji utrzymywanie średnioterminowej długiej pozycji wydaje się jak najbardziej rozsądnym posunięciem, ponieważ nie ma istotnych sygnałów mogących przemawiać za silniejszą korektą spadkową. Ujemna baza i sam fakt, że taka korekta nie miała miejsca od praktycznie dwóch miesięcy, to stanowczo za mało, by zniżka się urzeczywistniła.

Spadek z 1 lipca wprowadził sporo zamieszania w wyglądzie wielu oscylatorów. Wydaje się jednak, że zachwianie to miało charakter tymczasowy, a jego efekt wyolbrzymiony został przegrzaniem większości wskaźników. Negatywnie należy odbierać fakt spadku MACD poniżej swej średniej. Ultimate i RSI znalazły się poniżej swych poziomów równowagi oraz linii trendu wzrostowego. Teoretycznie negatywnie należałoby interpretować fakt nieudanego ataku na poziom oporu w strefie nieco powyżej 1250 pkt. Piszę "teoretycznie" gdyż na razie zniżka, która po nim nastąpiła, była bardzo płytka i nie nosiła znamion dramatycznej obrony byków. Ewentualne pokonanie oporu będzie sygnalizować ruch do 1300 pkt; najbliższe silne wsparcie to poziom około 1183 pkt, które stanowi lokalny wierzchołek z kwietnia oraz pierwotna linia trendu wzrostowego (obecna jest nieco za stroma i wydaje się nie do utrzymania w średnim horyzoncie czasowym).