Reklama

Skwitowanie z zastrzeżeniami

Chemet, akcjonariusz i wierzyciel Centrozapu, nie zgadza się z udzielonymi przez walne absolutoriami dla władz spółki. Zarzuca zarządowi m.in. zbyt późne zgłoszenie upadłości. Centrozap odpowiada, że argumenty Chemetu są absurdalne.

Publikacja: 05.07.2003 09:07

Centrozap czeka na ogłoszenie upadłości. Odpowiedni wniosek złożył w kwietniu zarząd spółki. Jeszcze przed nim podobną decyzję podjęli wierzyciele giełdowej firmy, m.in. Chemet. Walne zgromadzenie akcjonariuszy Centrozapu poparło wniosek zarządu, nie widząc możliwości na pokrycie straty netto za 2002 r. (43 mln zł) i z lat ubiegłych (ponad 90 mln zł).

Chemet nie poparł

- W naszej ocenie zarząd nie złożył w terminie wniosku o upadłość, pomimo dramatycznej sytuacji finansowej spółki. Zawiadomiliśmy w tej sprawie prokuraturę - mówi Ireneusz Popiół, prezes Zakładów Aparatury Chemicznej Chemet. Firma, którą kieruje, ma 3 tys. akcji Centrozapu i jest jednocześnie wierzycielem giełdowej spółki (z tytułu zrealizowanych kontraktów Centrozap zalega Chemetowi ponad 1 mln zł). - Poprzez opóźnienie złożenia wniosku, jak i inwestycje kapitałowe - myślę tu o zakupie Odlewni Rur oraz Huty Szczecin - doprowadzono do sytuacji, gdzie w momencie ogłoszenia upadłości nie da się już uregulować zobowiązań względem wierzycieli - twierdzi I. Popiół. Kolejnym powodem miało być toczące się w prokuraturze postępowanie wyjaśniające w sprawie Centrozapu. Z informacji PARKIETU wynika, że Chemet rozważa zaskarżenie oprotestowanych uchwał.

Winne poprzednie zarządy?

- Owszem, prokuratura prowadzi postępowania wyjaśniające. Jedno dotyczy przejmowania Huty Szczecin i jesteśmy pewni, że żadne uchybienia nie miały tu miejsca - mówi Ilona Saft, rzecznik Centrozapu. - Kolejne to warunki zakupu Śremu w latach dziewięćdziesiątych, ale na ten temat trudno mi się wypowiadać, ponieważ za te procesy odpowiedzialne są zarządy kierujące spółką przed 2000 r. - dodaje. Jej zdaniem, zarzuty Chemetu są absurdalne, a wszystkie działania władz Centrozapu wybranych po 2000 r. były zgodne z prawem i interesem spółki. - Ostatnie trzy lata to okres walki z płynnością finansową, której brak ostatecznie doprowadza spółkę do upadłości - mówi Ireneusz Nawrocki, przewodniczący rady nadzorczej Centrozapu. - Uważam, że walka ta była prowadzona z dużym wysiłkiem i starannością. Nie udało się jednak uratować firmy, która z powodu wielu nieprawidłowości w latach dziewięćdziesiątych musiała zawiązać w 2000 r. rezerwy na zobowiązania pozabilansowe, poręczenia czy wyłudzenia podatkowe. W sumie na kwotę ok. 200 mln zł - dodaje.

Reklama
Reklama

Liczyli na wygraną

Z zarzutami Chemetu nie zgadza się również Wiesław Kowalczyk, akcjonariusz i członek rady nadzorczej giełdowej spółki. - Moim zdaniem, zarząd nie podejmował wcześniej decyzji o złożeniu wniosku o upadłości, mimo oczywistych kłopotów finansowych, ponieważ szansą dla spółki były trzy czynniki: wygrana z fiskusem w sprawie "radiometrów", realizacja wielomilionowego kontraktu z Voest Alpine oraz powodzenie emisji menedżerskiej. W rzeczywistości spółka przegrała proces, a w konsekwencji kontrakt został zerwany - mówi. Jak wynika z jego informacji, Chemet miał wiele możliwości, aby w części lub w całości zaspokoić swoje wierzytelności. - Nie była to oczywiście gotówka, ale inne aktywa, i jest na to dokumentacja - dodaje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama