W Europie jest ponad 340 inwestorów instytucjonalnych. Około 1/5 z nich ma obecnie część swoich aktywów ulokowanych w funduszach hedgingowych - podał J.P. Morgan Fleming Asset Management. Porównanie z innymi formami lokat, np. nieruchomościami albo funduszami private equity, wypada jednak na ich niekorzyść. W nieruchomościach zainwestowanych jest aż 70% pieniędzy, którymi zarządzają duże instytucje. Największą grupą klientów funduszy hedgingowych pozostają wciąż zamożni klienci indywidualni, którzy mogą sobie pozwolić na wysokie prowizje i akceptują ryzyko, związane z próbami osiągnięcia ponadprzeciętnych zysków na różnych rynkach i z zastosowaniem różnych strategii inwestycyjnych.

Wysokie koszty inwestycji w hedge funds odstraszają wielu klientów. Za każdy zainwestowany milion dolarów instytucje te pobierają średnio ok. 20 tys. USD prowizji i opłat. Ponadto zarządzający biorą nawet do 20% z osiąganych zysków. W innych funduszach inwestycyjnych łączne koszty nie są większe niż 5% wartości lokaty.

Wart 1,2 mld funtów fundusz emerytalny Leicestershire zamiast zwiększać zaangażowanie w funduszach hedgingowych, zamierza ulokować dodatkowe pieniądze w funduszach private equity. Udział tego rodzaju lokat w strukturze jego portfela ma wzrosnąć w ciągu 5 lat do 4%, z ok.1% obecnie. Podobne plany mają inne instytucje zbiorowego inwestowania na Wyspach.