Reklama

Będą cięcia, ale niewielkie

Deficyt budżetu w przyszłym roku na pewno przekroczy 40 mld zł, ale będzie mniejszy niż 47 mld zł, dzięki m.in. likwidacji mechanizmu automatycznej rewaloryzacji niektórych świadczeń. Wzrost gospodarczy wyniesie 5% PKB, ale w budżecie zostanie prawdopodobnie zapisane 4,5% PKB. Wczoraj Komisja Trójstronna dyskutowała o założeniach do przyszłorocznego budżetu.

Publikacja: 11.07.2003 09:20

Jerzy Hausner, wicepremier i minister gospodarki, uważa, że deficyt budżetowy zaproponowany na poziomie 47 mld zł w 2004 roku byłby za wysoki i spowodowałby konieczność ostrych cięć w następnym roku, żeby zatrzymać wzrost długu publicznego. Dlatego w przyszłym roku deficyt powinien być niższy niż wspomniane 47 mld zł. - Oszczędności możemy szukać np. w likwidacji automatycznej rewaloryzacji i indeksacji większości świadczeń, oprócz emerytur i rent. To może dać miliard złotych oszczędności rocznie - powiedział J. Hausner.

Dziura pozornie była mniejsza

Jego zdaniem, deficyt na poziomie 33,1 mld zł, przyjęty przez poprzedniego ministra finansów, wynika z nierealnych założeń. Jedno zakładało pozyskanie 9 mld zł z rozwiązania części rezerwy rewaluacyjnej. Drugie - wpływy z prywatyzacji na rok 2004 w wysokości 12 mld zł, w sytuacji gdy może być najwięcej 7 mld zł.

Wicepremier podkreślał, że wciąż realne jest osiągnięcie w przyszłym roku wzrostu gospodarczego na poziomie 5% PKB. - Celem polityki rządu jest osiągnięcie takiego wyniku w 2004 roku, ale zapisanie poziomu wzrostu w budżecie jest kwestią ministra finansów i może być niższe. Przedział 4,5-5,0% jest punktem odniesienia dla budżetu - powiedział.

Nie ma zgody na liniowy

Reklama
Reklama

Już dziś reprezentacja pracodawców ma spotkać się z szefostwem Ministerstwa Finansów, aby rozmawiać na temat analizy skutków wprowadzenia podatku liniowego. - Przedstawione przez resort wyliczenia są całkowicie pasywne i nie zawierają owoców wprowadzenia podatku liniowego - powiedziała Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Jej zdaniem, pracodawcy będą walczyć o wprowadzenie liniowego już w przyszłym roku.

Zdecydowanym przeciwnikiem tego rozwiązania jest Maciej Manicki, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. - Skala podatku PIT powinna być progresywna. Popieramy natomiast wprowadzenie jednej stawki dla wszystkich prowadzących działalność gospodarczą - powiedział przewodniczący Manicki. Można odnieść wrażenie, że jest ogólna zgoda na to, aby od 2005 roku podatek CIT objął wszystkie firmy, w tym jednoosobowe, i wynosił 19%. Nie wiadomo jednak, jak będzie w roku przyszłym. - Jedna 19-procentowa stawka dla prowadzących działalność gospodarczą to jest absolutne minimum, o jakie walczymy - mówi H. Bochniarz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama