Jerzy Hausner, wicepremier i minister gospodarki, uważa, że deficyt budżetowy zaproponowany na poziomie 47 mld zł w 2004 roku byłby za wysoki i spowodowałby konieczność ostrych cięć w następnym roku, żeby zatrzymać wzrost długu publicznego. Dlatego w przyszłym roku deficyt powinien być niższy niż wspomniane 47 mld zł. - Oszczędności możemy szukać np. w likwidacji automatycznej rewaloryzacji i indeksacji większości świadczeń, oprócz emerytur i rent. To może dać miliard złotych oszczędności rocznie - powiedział J. Hausner.
Dziura pozornie była mniejsza
Jego zdaniem, deficyt na poziomie 33,1 mld zł, przyjęty przez poprzedniego ministra finansów, wynika z nierealnych założeń. Jedno zakładało pozyskanie 9 mld zł z rozwiązania części rezerwy rewaluacyjnej. Drugie - wpływy z prywatyzacji na rok 2004 w wysokości 12 mld zł, w sytuacji gdy może być najwięcej 7 mld zł.
Wicepremier podkreślał, że wciąż realne jest osiągnięcie w przyszłym roku wzrostu gospodarczego na poziomie 5% PKB. - Celem polityki rządu jest osiągnięcie takiego wyniku w 2004 roku, ale zapisanie poziomu wzrostu w budżecie jest kwestią ministra finansów i może być niższe. Przedział 4,5-5,0% jest punktem odniesienia dla budżetu - powiedział.
Nie ma zgody na liniowy