W ubiegłym roku koszty El--Netu wyniosły 177,7 mln zł, z czego 93,2 mln zł to amortyzacja koncesji, za którą operator telefonii już zapłacił 72 mln euro (wg obecnego kursu 318 mln zł), a zalega z kolejnymi około 450 mln zł.
Stało się to jeszcze, zanim w życie weszło nowe prawo telekomunikacyjne, zgodnie z którym wielkość opłaty licencyjnej znacznie spadła. Teraz, podobnie jak dwaj jej konkurenci (Netia i Telefonia Dialog), spółka stara się o konwersję zobowiązań koncesyjnych na inwestycje. Na początku roku złożyła w Ministerstwie Infrastruktury wniosek w tej sprawie.
Jak podkreśla Eugeniusz Gaca, prezes El-Netu, zamiana zobowiązań koncesyjnych jest warunkiem rozpoczęcia rozmów o redukcji, bądź zamianie na kapitał, długu wobec wierzycieli. Należą do nich Elektrim Telekomunikacja (100-procentowy akcjonariusz El--Netu), banki, które udzieliły mu w 1999 r. kredytu w wysokości 305 mln zł, oraz kontrahenci handlowi.
- Zobowiązania operatora wobec tych podmiotów wynosiły na koniec 2002 roku 740 mln zł - mówi E. Gaca. Bankowe kredyty są wymagalne, co potwierdził w rozmowie z nami rzecznik Banku Millennium.
Również od postawy resortu infrastruktury zależy to, czy BRE Bank odkupi od ET udziały w El--Necie. Podpisany list intencyjny zakłada, że może się to stać do końca roku.