Dla zewnętrznego obserwatora w raporcie nie ma nic szczególnego. BBC przyznaje się wprawdzie do długów netto w wysokości 74 mln funtów oraz zwiększenia wydatków na programy do 346 mln funtów, ale nie stawia to jeszcze brytyjskiej telewizji publicznej w gronie firm mających skłonności do kreatywnej księgowości. W raporcie pojawia się zapewnienie, że spółka pozbędzie się długu przed 2006 r., a zwiększenia wydatków związane jest m.in. z inwestycjami w technologię satelitarną. Jak większość państwowych przedsiębiorstw, BBC przyznaje się jednak do nadchodzących kłopotów ze swoim funduszem emerytalnym - raport wspomina o jednomiliardowym deficycie.
Zdaniem komentatorów, atak posłów wiąże się bezpośrednio z klimatem politycznym wokół 80--letniej brytyjskiej organizacji medialnej. Od początku czerwca BBC jest w stanie wojny z premierem Tony Blairem. Zaczęło się od podanej przez jednego z dziennikarzy BBC informacji, że szef ds. komunikacji premiera - Alistair Cambell - "podkolorował" rządowy raport mający przekonać społeczeństwo brytyjskie do poparcia interwencji w Iraku. Specjalna komisja ds. zagranicznych po przesłuchaniach - bez możliwości wglądu w dokumenty wywiadowcze - oczyściła Cambella z zarzutów, a ten domaga się od BBC przeprosin.
- BBC ma swoich wrogów, zarówno politycznych jak i komercyjnych - komentuje jeden z długoletnich pracowników BBC. - Z jednej strony jest imperium Murdocha, dla którego model publicznych mediów jest sprzeczny z filozofią wolnego rynku, z drugiej - polityczne naciski w takich sprawach, jak chociażby wojna w Iraku - dodaje.