Sesja środowa stanowiła negatyw wtorkowych notowań. Wysokie otwarcie i spadek w rejon 1350 pkt. Kontynuowana była natomiast tendencja do skracania dystansu między instrumentem pochodnym a indeksem. Zanim jednak przejdziemy do omówienia sytuacji bieżącej proponuje skupić się na dłuższym horyzoncie czasowym.
W połowie czerwca wykres opuścił 1,5-roczny trójkąt symetryczny. Zasięg wzrostu z tego typu formacji mierzy się dwoma metodami dającymi dość rozbieżne wyniki. Ostrożne szacunki mówią o 1530 pkt zaś bardziej radykalne prognozy wskazują na 1680 pkt. Skoro już jesteśmy przy tak długoterminowym ujęciu trzeba wspomnieć o poziomie 1450 pkt, który urasta do roli szyi niemal 2-letniej formacji "W". Ostatnio wydarzenia nabrały takiego tempa, iż warto mieć już na uwadze ten odległy poziom cenowy.
W średnim terminie rynek boryka się z problemem "3 luk" powstałych przed rokiem. Dwie z nich zostały przymknięte: na 1310 i 1340 pkt. Trzecia luka na 1366 pkt. stoi obecnie na drodze do strefy oporu 1390-1400 pkt. Poza nią jest jeszcze bariera położona na 1375 pkt. związana z 23,6-proc. zniesieniem całej bessy z marca 2000 r. Takie miejsca na wykresie są szczególnie narażone na atak podaży. Kolejny podobny poziom znajduje się dopiero na 1600 pkt.
Krótkoterminowo, po wtorkowej sesji nad rynkiem gromadzą się ciemne chmury. Powstałe objęcie bessy na wykresie dziennym stanowi zapowiedź poważnego ataku na linię trendu wzrostowego, widoczną na wykresie 60-minutowym. Wsparcie stanowi połowa białej świecy z piątku na 1340 pkt. Stan oscylatorów jest mało przydatny w predykcji zachowań wykresu dziennego ze względu na znaczne wykupienie. Są już pierwsze oznaki osłabienia w postaci sygnału sprzedaży na CCI.