- Zgodnie z zapowiedziami Hoop złożył zawiadomienie do sądu o popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Supłacza. Zarzut dotyczy pomawiania spółki oraz osób nią zarządzających za pomocą środków masowego komunikowania - powiedział Robert Niczewski, doradca zarządu Hoopa. J. Supłacz w swoim raporcie zasugerował m.in., że Hoop, mając duże zadłużenie, stoi na krawędzi bankructwa, a prezesi próbowali wyprowadzić pieniądze ze spółki. Ze względu na zamieszanie, jakie wywoła jego analiza z wyceną akcji na niecałe 5 zł, spółka odwołała ofertę 5 mln akcji.

- Zarząd Hoop, tak jak zasugerowała Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, przygotowuje raport bieżący, w którym ustosunkuje się do pomówień stawianych przez analityka - powiedział R. Niczewski. Dodał, że kierownictwo spółki jest zadowolone z tego, że Komisja potwierdziła zgodność prospektu emisyjnego z prawem i stwierdziła, że zawiera on wszystkie stosowne informacje. J. Supłacz w swoim negatywnym raporcie o Hoopie dziwił się m.in. temu, że w prospekcie zapisano, iż deklaracje złożone przez inwestorów w procesie budowania księgi popytu na akcje Hoopa są wiążące. KPWiG stwierdziła, że takie rozwiązana są dopuszczalne i zgodne z prawem.

Hoop nie zrezygnował z oferty publicznej. W najbliższą środę poda nowe terminy przyjmowania zapisów na akcje. - W nadchodzącym tygodniu zarząd odbędzie szereg spotkań z inwestorami, aby ich przekonać, że spółka ma dobre perspektyw i zaprzeczyć tezom oczerniającego raportu - powiedział R. Niczewski. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, Hoop będzie chciał sprzedać swoje akcje na początku sierpnia.

Tymczasem Bankowy Dom Maklerski PKO BP w raporcie z 16 lipca zalecił kupno akcji Hoopa. Zastrzegał jednak, aby nie płacić za nie więcej niż 23 zł. Jest to cena z dolnego przedziału widełek, który wyznaczył zarząd spółki. Cena emisyjna ma być nie niższa niż 23 zł i nie wyższa niż 29 zł.