W miniony wtorek szef Rezerwy Federalnej Alan Greenspan informował Kongres o oznakach szybszego wzrostu gospodarczego. Nasiliło to obawy o zwiększenie inflacji i cztery dni później papiery dłużne amerykańskiego rządu odnotowały największy jednodniowy spadek ceny od 1996 r. Ta wyprzedaż przyczyniła się też do największego tygodniowego spadku ceny papierów od marcowej inwazji na Irak. Rentowność po raz pierwszy od kwietnia przekroczyła 4%.
W wyniku spodziewanych niższych zwrotów z rządowych obligacji inwestorzy przenoszą się na inne papiery - dług zabezpieczony hipoteką, obligacje rządowe emitowane poza USA, czy też na dług o krótszym terminie zapadalności.
Inwestorzy od pięciu kolejnych tygodni coraz mniej chętnie kupują amerykańskie obligacje rządowe. Indeks ich zaufania do 10-letnich papierów spadł w piątek do 47 pkt., z 48 tydzień wcześniej.
Poza zapowiedziami szybszego wzrostu gospodarczego są też inne powody pesymizmu inwestorów co do papierów dłużnych rządu USA. Otóż Biały Dom ma w tym tygodniu zapowiedzieć rekordowy deficyt budżetowy na bieżący rok. Ma on wynieść 455 mld USD, więcej niż kiedykolwiek, i o 50% więcej, czyli o 150 mld USD, niż przewidywano jeszcze 5 miesięcy temu. Żeby sfinansować ten deficyt, rząd będzie musiał sprzedawać dodatkowe obligacje, zwiększając ich podaż i powodując spadek cen.
W maju Departament Skarbu po raz pierwszy od 1998 r. sprzedawał trzyletnie obligacje. Od sierpnia będzie co miesiąc sprzedawał pięcioletnie papiery i podwoi do ośmiu rocznie emisje 10-letnich obligacji. A popyt może być mniejszy, bo wobec oznak przyspieszenia gospodarczego zwiększy się atrakcyjność akcji, a spadnie rządowych papierów traktowanych jako bezpieczna lokata w czasie giełdowej bessy.