Ostatnie dwie sesje to jakby obraz dwóch różnych rynków. Wtorek to właściwie permanentny spadek po nieudanym ataku na szczyty i fatalna końcówka sesji. Za to wczoraj mieliśmy sporo wahań w okolicy wtorkowego zamknięcia i dynamiczny wzrost wywołany dobrymi danymi w USA.

O 14.30 opublikowano dane dotyczące dynamiki PKB w USA w II kw br. Okazały się one lepsze od oczekiwań i to znacznie. Prognozowano wzrost 1,5%, a wg pierwszych szacunków wyniósł on 2,4%. Dane mogą jeszcze podlegać rewizji, ale rynkowi już i to wystarczyło do wyskoku w górę. Pomogły też lepsze od oczekiwań dane o liczbie nowych bezrobotnych. O 16.00 była kolejna publikacja i kolejne optymistyczne dane. Tym razem również dotyczące nas - deficyt na rachunku bieżącym spadł znacznie bardziej niż się tego spodziewano. Zatem pojawiła się kolejna przesłanka za wzrostem. Tu jednak popyt spotkał się już ze sporą podażą. Ta nie pozwoliła bykom zamknięciem wyznaczyć maksimum sesji.

Jesteśmy więc w punkcie wyjścia. Wtorek fatalny - środa dobra. Wprawdzie obroty dają przewagę niedźwiedziom, ale na kasowym nie jest ona znowu tak wielka, by faktycznie miała zmienić obraz rynku. Jest tu równowaga. O przewadze którejś ze stron nie można powiedzieć jednoznacznie. Mimo, że wczorajszy wzrost zanegował niemal w całości wtorkowy spadek to jednak pozostaje to "niemal". O przewadze optymistów będzie można powiedzieć, gdy ceny ponownie będą starać się wyjść nad szczyty. Do tej chwili cień wtorkowej wyprzedaży przy sporych obrotach będzie nad rynkiem wisiał. Dziś mamy szanse powtórzyć wczorajszy wyczyn, ale wszystko zależy od danych makro. Do samego końca sesji jej wynik nie będzie znany. O wszystkim zadecyduje ostatni fixing.