RWE zarobił w pierwszej połowie br. 621 mln euro (1,1 euro na akcję), czyli prawie o jedną czwartą mniej niż w analogicznym okresie 2002 r., kiedy zysk netto spółki wyniósł 818 mln euro (1,45 euro na papier). Jako główny powód spadku niemiecki koncern podał koszty akwizycji. W pierwszym półroczu wydał 25 mld USD m.in. na zakup amerykańskiej spóki American Water Works i brytyjskiego koncernu energetycznego Innogy Holdings. Na poziomie operacyjnym rezultaty RWE okazały się dużo lepsze. Spółka zwiększyła zysk o 46%, dzięki udanemu włączeniu działalności Innogy, a także dzięki zwyżce cen energii na rynku niemieckim.
Dyrektor generalny RWE - Harry Roels, który kieruje spółką z Essen od marca br., planuje poprawić jej wyniki poprzez scalenie działalności w poszczególnych krajach. Zamierza też zmniejszyć koszty działalności o 300 mln euro rocznie. Zapowiedział, że zadłużenie koncernu ma w 2005 r. spaść poniżej 20 mld euro. Wcześniejsze deklaracje wskazywały, że w tym czasie zobowiązania zostaną zredukowane do ok. 22 mld euro.
Przy okazji publikacji wyników RWE zredukował też wczoraj prognozę zysku operacyjnego na cały 2002 r. Według zarządu, wzrośnie on tylko nieco powyżej 10%, ponieważ niekorzystnie na kondycję firmy działającej na wielu zagranicznych rynkach wpłynie zbyt wysoki kurs euro wobec dolara. Tymczasem analitycy spodziewali się znacznie lepszych rezultatów. - Prognoza RWE jest rozczarowująca. Spodziewaliśmy się, że RWE zanotuje w tym roku wzrost zysku operacyjnego o ok. 20% - powiedział agencji Bloomberga Matthias Grimm z frankfurckiego funduszu inwestycyjnego Cominvest Asset Management, który posiada w portfelu także akcje niemieckiego potentata energetycznego.
Rynek również pesymistycznie przyjął słabą prognozę spółki. Akcje RWE już w pierwszych godzinach sesji na giełdzie we Frankfurcie staniały o 1,8%.
RWE w Polsce