W tej chwili nie pozostaje nam nic innego, jak tylko kontrolować tę inwestycję, przesuwając w górę wraz za ruchem kursu zlecenie realizujące zysk. Jak zawsze wypada ono 10% od ostatniego maksimum. Teraz daje to poziom 85,15 dolara.
Na rynku walutowym od końca lipca panuje stabilizacja. Za dolara trzeba zapłacić ok. 3,85 zł, za euro powyżej 4,35 zł. Brak bardziej zdecydowanych ruchów wynika z wciąż nierozstrzygniętej kwestii dotyczącej linii trendu wzrostowego na wykresie euro do dolara. Ostatni atak zwolenników amerykańskiej waluty z 1 sierpnia został odparty, ale skala poprawy notowań euro jest dość znikoma. Wpisuje się to w obraz coraz słabszych odbić od tego wsparcia, jakie obserwujemy od wiosny. Jego obrona na przełomie marca i kwietnia zaowocowała znaczącym umocnieniem euro, obrona w połowie lipca doprowadziła do wzrostu wspólnej waluty o 4 centy, teraz zaś jest to już tylko nieco ponad 2 centy. Wygląda na to, że zmiana trendu na tej parze walut jest już bardzo blisko. Spadek poniżej poziomu 1,12 będzie skłaniał do ucieczki od euro i powrotu do dolara.
Ustabilizowanie notowań obligacji na światowych rynkach przyczyniło się do poprawy na polskim rynku papierów dłużnych. Kurs obligacji o stałym oprocentowaniu (SP0307) zyskał ok. 1 zł. Ciekawe jest to, że coraz bliżej wybicia w górę z rocznej konsolidacji jest kurs obligacji o zmiennym oprocentowaniu (TZ0204). Wzrost ich cen stałby się nowym elementem, wyrażającym oczekiwanie inwestorów na wzrost inflacji. n