Giełdom krajów skandynawskich nie udało się, jak dotąd, przyciągnąć wielu instytucji na swoje parkiety. Pod względem liczby notowanych na nich spółek nie dorównują one europejskiej czołówce. Jednakże biorąc pod uwagę liczbę transakcji na rynku terminowym, giełda fińska i szwedzka łącznie wyprzedzają nawet londyńską Liffe. Natomiast parkiety w Kopenhadze, Oslo i Rejkjawiku skupiają się głównie na rynku lokalnym, nie odgrywając znaczącej roli na arenie międzynarodowej.
Sztokholm największy
w regionie
Największym operatorem skandynawskim jest giełda w Sztokholmie. Pierwsze wzmianki o organizowanym rynku kapitałowym pojawiły się już w 1602 r., jednakże właściwa giełda powstała w 1863 r. Obecnie na Stockholmsbörsen notowanych jest 285 spółek, z czego 20 to firmy zagraniczne. Pod względem kapitalizacji i obrotów giełdę szwedzką można zaliczyć do grona europejskich "średniaków". Jednak na sztokholmskim parkiecie notowane są akcje spółek o znaczeniu globalnym. Do nich należą Ericsson, Nordea, Volvo czy Electrolux. Od 1983 r. można tu także handlować akcjami notowanej na kilku światowych rynkach Nokii.
Obrót akcjami w Sztokholmie odbywa się na trzech rynkach. Tzw. Lista A to spółki o największej kapitalizacji i zaostrzonym rygorze informacyjnym. Mniejsze wymagania są stawiane przed firmami, które są notowane na tzw. Liście O. Do obrotu na nowym rynku (Nya Marknaden) dopuszczane są z kolei mniejsze spółki, które nie podlegają kontroli Stockholmsbörsen. Muszą one za to mieć tzw. sponsora - członka giełdy, który monitoruje, czy spółka wypełnia określone regulaminem nowego rynku obowiązki informacyjne.