Na pierwszej sesji tygodnia inwestorzy nie znajdowali powodów do podejmowania bardziej zdecydowanych kroków. Reakcji nie wywołała informacja, że z przygotowanego przez rząd przedakcesyjnego programu wynika, iż od 2005 r. zacznie stopniowo obniżać się deficyt budżetowy.
Na rynkach bazowych nie doszło wczoraj do większych zmian, więc kluczowego znaczenia nabrała aukcja. Ministerstwo finansów sprzedało 52-tygodniowe bony z rentownością nieco poniżej 4,8%. Potraktowano to jako dobry znak dla papierów dłużnych i po południu ceny polskich obligacji poszły trochę mocniej w górę. W efekcie rentowność dwulatek wyniosła 4,84% wobec 4,86% w czwartek, pięciolatek 5,34% wobec 5,38%, a dziesięciolatek 5,62% wobec 5,66%.
Nieco poprawiły się nastroje na rynku amerykańskich obligacji. Po ubiegłotygodniowej zwyżce rentowności dziesięciolatek powyżej 4,5%, wczoraj nastąpiła obniżka do 4,49%. Średniookresowy trend nie jest jednak zagrożony i trzeba liczyć się z dalszym wzrostem dochodowości.