Od tygodnia wydarzenia na rynku kontraktów na WIG20 rozgrywają się wokół 1450 pkt. Notowania odchylają się od tego poziomu o około 30 pkt. Miejsce stabilizacji nie jest przypadkowe - tutaj znajduje się szczyt ze stycznia 2002 r.
Wczorajsze notowania nie były zbyt emocjonujące. Większość dnia kontrakty pozostawały w obszarze 1450-1460 pkt. To w najmniejszym stopniu nie wpłynęło na zmianę obrazu rynku. Trend pozostaje wzrostowy, co w korzystniejszej pozycji stawia posiadaczy długich pozycji. Osobną kwestią jest przy tym to, czy będąc ostatnio poza rynkiem, teraz powinniśmy wybierać longi. Do takiej decyzji jednoznacznie skłania zasada inwestowania zgodnie z trendem. Każdy trend jednak kiedyś się kończy, a przynajmniej występują podczas jego trwania korekty. Ostrzeżeniem przed ochłodzeniem koniunktury są widoczne na dziennym RSI i MACD negatywne dywergencje. Tworzą się one na wykresach dość rzadko, przez co mają istotne znaczenie prognostyczne. O ich pełnym ukształtowaniu będzie można mówić wraz z przecięciem przez MACD średniej i spadkiem RSI poniżej sierpniowego dołka.
Dopóki to się nie stanie przebieg tych wskaźników należy traktować jako zapowiedź dalszej konsolidacji. Wydaje się więc, że najbardziej prawdopodobny scenariusz na kolejne dni to pozostawanie kontraktów w obszarze 1420-1480 pkt. Zajmowanie pozycji w połowie tego przedziału jest w tej chwili najmniej atrakcyjnym rozwiązaniem.
Przebicie 1480 pkt zapowie kontynuację zwyżki i otworzy drogę do przekroczenia 1500 pkt. Spadek poniżej 1420 pkt oznaczać będzie rozpoczęcie dłuższego ruchu w dół. W takiej sytuacji kontrakty straciłyby od ostatniego szczytu więcej niż podczas lipcowej korekty (wyniosła ona 60 pkt), co byłoby sygnałem zwiększonej aktywności niedźwiedzi.