Zarówno MFW, jak i Bank Światowy korzystały z siedziby ONZ w Bagdadzie w Canal Hotel, jako głównej bazy w Iraku. Pracowano tam nad odbudową gospodarki i systemu finansowego kraju. Po wtorkowym zamachu, w którym zginęli pracownicy obu instytucji, kierownictwo Banku Światowego podjęło decyzję o przeniesieniu personelu do Ammanu, stolicy sąsiedniej Jordanii. Z Iraku "na pewien nieokreślony czas" wyjechali też przedstawiciele MFW.
Dyrektor ds. kontaktów zagranicznych MFW Tim Dawnson zaprzeczył jednak spekulacjom, że instytucja ta całkiem wycofa się z prac nad odbudową Iraku. - To kompletna bzdura. Będziemy dalej pracować, choć na razie za granicą - stwierdził. Również rzecznik Banku Światowego zapewnia, że w Ammanie będą kontynuowane prace nad oceną potrzeb finansowych Iraku i będą podejmowane decyzje w sprawie pomocy dla tego kraju.
Rola Banku Światowego i MFW jest bardzo ważna. To właśnie w dużym stopniu na podstawie szacunków pracowników tych instytucji administracja prezydenta Busha ma podejmować decyzje, jakie kwoty przeznaczać na odbudowę Iraku. Przed zamachem planowano, że ostateczne wyliczenia zostaną przedstawione amerykańskim władzom w październiku br. Teraz termin ten może się opóźnić. Jim Wojtasiewicz, rzecznik biura ds. gospodarki amerykańskiego Departamentu Stanu, przyznał, że zamach na siedzibę ONZ może opóźnić pomoc finansową.
Przedstawiciele MFW i Banku Światowego przebywali w Iraku od maja.