Scenariusz wczorajszej sesji wydaje się już znany. Mamy za sobą kolejne notowania, których obrazem jest świeca dzienna z górnym cieniem. Trzeba jednak zauważyć, że pojawiły się pewne sygnały świadczące o tym, że wczorajsza sesja pod względem technicznym była nieco różna od kilku poprzednich.

Otwarcie notowań ponownie było optymistyczne. Kupujący bez większych trudów pokonali poziom wtorkowego szczytu już w pierwszej godzinie notowań. Druga godzina sesji na rynku terminowym, a zarazem pierwsza na rynku kasowym, przyniosła pewne osłabienie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zaczęło się ono dokładnie na poziomie górnego ograniczenia wspominanego już wczoraj kanału wzrostowego. Także i tym razem, przy wyznaczaniu szczytu trendu obrót nie potwierdzał tego wydarzenia. Osłabienie na początku nie było wielkie, ale z biegiem czasu podaż stawała się coraz bardziej aktywna. Po południu w szybkim tempie ceny zbliżyły się do dolnego ograniczenia kanału, ale nie udało się niedźwiedziom zejść niżej. Przez dłuższy czas trwała walka tuż nad wsparciem. Pół godziny przed końcem sesji nastąpiło wybicie z kanału, ale po mocnych wymianach bykom udało podciągnąć ceny z powrotem w okolice linii trendu.

Nie da się ukryć, że w drugiej części sesji posiadacze długich pozycji byli w defensywie. To od ich wysiłku zależało, czy sesja nie zakończy się wyraźnymi sygnałami sprzedaży. Taka sytuacja już dawno nie miała miejsca. Wczoraj w końcówce udało się bykom podciągnąć kursy wystarczająco wysoko, by u posiadaczy nowych krótkich pozycji wprowadzić dużą niepewność. Wybicie było, ale wsparcie zostało obronione. Myślę jednak, że podaż nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Kontrataku byków należało się spodziewać. Od niedźwiedzi zależy, na ile będzie on skuteczny.