W pierwszym półroczu produkcja przemysłowa była o 7,8% większa niż przed rokiem. Z miesiąca na miesiąc dane są coraz lepsze. Najszybciej rośnie sprzedaż w przedsiębiorstwach wytwarzających towary na eksport.

Wyniki całego przemysłu systematycznie zaniżają jednak kiepskie dane dotyczące wydobycia surowców. W pierwszym półroczu produkcja w górnictwie i kopalnictwie zmniejszyła się rok do roku o 3,8%. Największy spadek, o 7,1%, miał miejsce w sprzedaży węgla kamiennego. Pogorszeniu uległy też dane dotyczące produkcji tzw. pozostałego sprzętu transportowego (chodzi głównie o statki). One jednak charakteryzują się dużą sezonowością, a do tego mają stosunkowo nieduży udział w łącznych wynikach przemysłu. Mniejsza niż przed rokiem była też produkcja odzieży.

- Spadek wydobycia surowców jest dobrą informacją, przynajmniej w horyzoncie długoterminowym. Świadczy bowiem o zmianie struktury polskiej gospodarki - twierdzi Marek Zuber, główny ekonomista TMS. - Jednocześnie rośnie produkcja w przetwórstwie przemysłowym, a to oznacza, że zaczynają się rozwijać nowoczesne branże - dodaje.

- To jest normalny proces rynkowy. Następuje ograniczenie mocy wytwórczych w sektorach, które wcześniej były sztucznie stymulowane - twierdzi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. - Gospodarka musi zostać zrestrukturyzowana. Konieczny jest rozwój nowocześniejszych branż, nawet jeśli w krótkim terminie powoduje to pogorszenie wskaźników makroekonomicznych - dodaje. Można oczekiwać, że wydobycie surowców będzie spadać jeszcze przez kilka lat. Zgodnie z programem rządowym, proces ograniczania mocy produkcyjnych w górnictwie ma potrwać do 2006 r.

Nieco inaczej spadek produkcji w górnictwie ocenia Iwona Pugacewicz-Kowalska, główna ekonomistka CA IB Securities. Jej zdaniem, kluczowe znaczenie ma to, że straty ponoszone prze ten sektor są finansowane przez państwo, czyli ostatecznie przez podatników. - Dopóki tak będzie, nie można mówić, że jest to pozytywne zjawisko - mówi I. Pugacewicz-Kowalska.