Już we wtorek inwestorzy wstrzymywali się od kupna, by w środę przystąpić do sprzedawania akcji. Jednak zdaniem zarządzających, po odreagowaniu i uspokojeniu indeksy będą znowu rosły, gdyż na rynek wciąż napływają nowe pieniądze. W sierpniu do funduszy inwestycyjnych, które uznawane są za autorów hossy wpłynęło około 1,7 miliarda złotych, a ich aktywa wzrosły do 35,1 miliarda złotych. Klienci nadal najchętniej lokują oszczędności w funduszach akcyjnych i zrównoważonych. "Od dawna na rynku widać było oczekiwanie na korektę i chyba się ona zaczyna. Myślę, że jutro będziemy mieli spadki, o ile nie będzie bardzo dobrych nastrojów na świecie" - powiedziała Ewa Radkowska, zarządzająca z ING Investment Management. W środę zniżka najmocniej dotknęła akcje PKN Orlen, ale nie ominęła też Telekomnikacji Polskiej SA i Prokomu. Zdaniem maklerów, spadek kursu paliwowej spółki wywołany jest dużą podażą jej akcji. Część z nich słyszała pogłoskę, jakoby to Jan Kulczyk miał sprzedawać akcje Orlenu. Tymczasem Kulczyk powiedział w środę, że Kulczyk Holding rozważa zwiększenie udziału w PKN Orlen. Według informacji z lipca kontrolowane przez Kulczyka firmy mają około 5,7 procent akcji paliwowej spółki. "Chyba nikt, kto chce zwiększać udział w giełdowej spółce, nie ogłasza tego publicznie. Podaż PKN jest duża już od kilku sesji więc gracze odebrali te deklaracje dokładnie odwrotnie" - powiedział jeden z maklerów.