Cena ropy naftowej spadła wczoraj do poziomu najniższego od ponad dwóch miesięcy. Zaraz po opublikowaniu raportu Departamentu Energetyki o niespodziewanie znacznym wzroście zapasów w minionym tygodniu baryłka ropy kosztowała na londyńskiej giełdzie 26,85 USD. Ostatnio poniżej 27 USD za baryłkę płacono tam 24 czerwca. Zapasy ropy w Stanach Zjednoczonych wzrosły w zeszłym tygodniu o 1,8 mln baryłek do 280,4 mln. Analitycy ankietowani przez agencję Bloomberga spodziewali się wzrostu zapasów, ale średnio o 638 tys. baryłek. Później na rynek wróciły jednak nękające go od dawna obawy o możliwość zakłóceń dostaw ropy i w rezultacie cena baryłki ropy Brent z dostawą w październiku wynosiła na londyńskiej giełdzie do 27,06 USD, wobec 27,74 na środowym zamknięciu.

Miedź staniała wczoraj o 1 USD, ale wciąż jej cena utrzymuje się na poziomie najwyższym od 2,5 roku. Kolejne informacje o przyspieszeniu gospodarczym w USA sprzyjają zwyżce ceny tego metalu, gdyż zapowiadają większy popyt ze strony budownictwa i przemysłu. Miedź z dostawą za trzy miesiące kosztowała wczoraj po południu w Londynie 1811 USD za tonę.

Złoto znowu wczoraj staniało, a przyczyną spadku jego ceny był telewizyjny wywiad niemieckiego ministra finansów Hansa Eichela, w którym zapowiedział on sprzedaż złota przez Bundesbank. Niemiecki bank centralny ma 3443 tony złota. Większe rezerwy są jedynie w Fed - 8135 ton. Tak zwana Umowa Waszyngtońska z 1999 r. ogranicza jednak możliwość sprzedaży złota przez europejskie banki centralne do 400 ton rocznie. To zapobiega gwałtownym zmianom cen. Uncja złota z natychmiastową dostawą kosztowała wczoraj w Londynie 317,25 USD, a więc o 0,8% mniej niż w środę.