Niepokojące jest też, ich zdaniem, oczekiwanie Ministerstwa Finansów co do niższego kosztu obsługi długu w 2004 roku, kiedy nie jest tajemnicą, że dług ten znacznie rośnie. Nie wiadomo, jak też interpretować wypowiedzi przedstawicieli rządu o tym, że dalsze osłabienie złotego byłoby groźne, a jednocześnie, że luzowanie polityki pieniężnej powinno być głębokie.
"To, czego trzeba się spodziewać, to stopa znacznie powyżej 4%. Jest po prostu jakaś granica realizmu w obniżaniu stóp procentowych, trzeba pamiętać, że mamy trochę inną sytuację niż Czechy, które faktycznie też mają niską inflację i 'europejski' poziom stóp, ale których dług publiczny sięga zaledwie 25% PKB. O takim poziomie stóp, jak zapisał to rząd, będziemy mogli jeszcze przez kilka lat pomarzyć" - powiedział Michał Dybuła, ekonomista BNP Paribas.
Analitycy są wciąż przekonani, że przyszła Rada Polityki Pieniężnej (RPP), której kadencja rozpocznie się na początku 2004 roku, będzie obniżała stopy, ale na pewno nie do takiego poziomu. Trudno jest im uwierzyć, że rząd mógłby być zainteresowany tak niskim poziomem stóp, gdyż głębokie obniżki stóp musiałyby doprowadzić do osłabienia się polskiej waluty, co - jak mówił niedawno sam wicepremier ds. gospodarczych Jerzy Hausner - mogłoby stanowić zagrożenie dla finansów publicznych poprzez szybszy przyrost długu do PKB i kłopoty ze spłatą zadłużenia zagranicznego.
"Ta prognoza nie wydaje się zbyt prawdopodobna. Trzeba przecież m.in. pamiętać, że dochodzimy do ściany, jeśli chodzi o kurs walutowy. Dalsze, nieuzasadnione osłabienie złotego, co rządowi nie byłoby na rękę - mamy przecież spory dług zagraniczny, dług do PKB - mogłoby uruchomić dość drastyczne mechanizmy, z którymi musiałby się zmierzyć rząd" - powiedział Dybuła. Paradoksalnie, rzeczywistość zmusi więc, zdaniem ekonomistów, przyszłą RPP, która będzie chciała być gołębia, do ograniczania luzowania polityki pieniężnej. "Może w przyszłym roku być tak, jak to było w przypadku obecnej Rady. Przy jej powoływaniu wiele osób myślało, że będzie ona gołębia w porównaniu z polityką prezes Gronkiewicz-Waltz, a tu się okazało, że tak nie jest" - dodał Dybuła.
RZĄD WYDAJE SIĘ OCZEKIWAĆ, ABY NBP DBAŁ O WSZYSTKO