Realny, czyli uwzględniający zmianę cen w gospodarce wzrost PKB zbliżył się w ujęciu rocznym do 4% w drugim kwartale br. To oznacza, że japońska gospodarka rosła szybciej od amerykańskiej i była w zdecydowanie lepszej kondycji, niż pogrążona w stagnacji Europa. Premier Junichiro Koizumi zapowiedział zwiększenie dynamiki przyrostu nominalnego PKB powyżej 2% w 2006 r. W przypadku Japonii rozróżnienie tych dwóch kategorii jest istotne ze względu na procesy deflacyjne. Nominalne tempo wzrostu jest niższe od realnego, które uwzględnia zmianę poziomu cen w gospodarce. W ubiegłym roku realny PKB zwiększył się o 1,6%, ale nominalny spadł o 0,7%. W drugim kwartale tego roku deflacja nadal przekraczała 2%. Stąd wielu ekonomistów zwraca uwagę, że trwałe uzdrowienie japońskiej gospodarki w największym stopniu będzie zależne od skutecznego przezwyciężenia deflacji. Zarówno rząd, jak i Japoński Bank Centralny (BOJ) próbują tego dokonać od lat. Dotąd bez sukcesów. Dlaczego miałoby się to udać teraz?
Pobudzić wzrost cen
Poprawa koniunktury gospodarczej w Japonii jest w głównej mierze pochodną trzech czynników: zwiększenia się wydatków inwestycyjnych przedsiębiorstw, wzrostu eksportu oraz ożywienia popytu konsumpcyjnego. Jednocześnie bank centralny i rząd zmieniły metody walki z deflacją. Zamiast wcześniejszego wydawania publicznych pieniędzy na często zbędne inwestycje zaczęto pomagać poszczególnym firmom.
Jest to bardzo istotne ze względu na istniejący w japońskiej gospodarce problem niespłaconych długów przedsiębiorstw, które przez lata narastały. Najpierw zadłużanie się doprowadziło do przeinwestowania, potem przerost mocy produkcyjnych wpłynął na drastyczne obniżenie rentowności firm i, co gorsza, spowodował deflację, która w konsekwencji zwiększyła realną wartość długów. W tym kontekście zadłużenie budżetu państwa w wysokości ok. 150% PKB, wynikłe z prowadzonej przez całe lata polityki ożywiania gospodarki wydatkami rządowymi, stanowi mniejsze zmartwienie, gdyż jest finansowane wpływami z eksportu.
Podczas spotkania z przedstawicielami świata biznesu na początku września w Nagoi szef Banku Japonii Toshihiko Fukui mówił, że o ile stosunek zadłużenia do przychodów ze sprzedaży znacząco zmniejszył się w firmach z sektora produkcyjnego, to pozostał wysoki poza tym działem gospodarki. Pomóc w rozwiązaniu tego problemu w dużym stopniu mogłoby pobudzenie wzrostu cen.