Reklama

Kryzys jeszcze potrwa

Ostatnie dane dotyczące polskiej branży budowlanej są pozytywne. Czy zatem budownictwo wychodzi z kryzysu, który trwa od ponad dwóch lat? Specjaliści twierdzą, że nie, a szansa na trwałą poprawę jest możliwa najwcześniej w 2005 r.

Publikacja: 13.09.2003 11:04

W większości krajów europejskich programy dotyczące ożywienia w budownictwie były impulsem do wyjścia z zapaści gospodarczej. Branża zapewnia bowiem najtańsze miejsca pracy, a jedno stworzone w niej stanowisko przekłada się na kilka nowych w sektorach pracujących dla budownictwa. Nie inaczej na pewno będzie także w naszym kraju. Na razie jednak branża budowlana boryka się z wieloma problemami.

Pierwsze oznaki ożywienia?

Według szacunków GUS, produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) w lipcu br. była o 1,6% wyższa niż przed rokiem i o 8,3% wyższa niż w czerwcu br. Wzrost w porównaniu z czerwcem br. wystąpił we wszystkich grupach przedsiębiorstw. Przy czym największy był w jednostkach przygotowujących teren pod budowę (o 46,9%), a najmniejszy w wykonujących instalacje budowlane - 6,4%.

Dobry dla branży był jednak tylko lipiec. Od początku roku budownictwo notowało regres. Poziom produkcji budowlano-montażowej zrealizowanej w okresie styczeń-lipiec br. był o 10,9% niższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Niezłym miernikiem kondycji branży są dane dotyczące zużycia cementu. I one potwierdzają, że sektor nie może zaliczyć na razie 2003 roku do udanych. Sprzedaż cementu w pierwszych ośmiu miesiącach br. była niższa o 6,3% niż w analogicznym okresie 2002 r. Nieco lepiej było tylko w ostatnich miesiącach - od maja do sierpnia tego roku zużycie cementu wzrosło w porównaniu z tym okresem przed rokiem.

Reklama
Reklama

Budownictwo w ogonie

Polska gospodarka przyspiesza od kilku miesięcy. Według przedstawicieli branży budowlanej panuje błędne przekonanie, że oznacza to lepszy klimat dla inwestycji. W tym roku praktycznie nie było żadnego dużego przetargu na prace budowlane ogłoszonego przez sektor publiczny. Program budowy autostrad, który miał być podstawą wzrostu sektora, jaki jest, każdy widzi. Inne inwestycje strukturalne też nie są realizowane. - Udział inwestycji sektora publicznego w budownictwie będzie, niestety, malał - uważa Rafał Jankowski, analityk CDM Pekao. Także prywatni inwestorzy nie są skorzy do rozpoczynania nowych projektów. Coraz rzadziej można liczyć na kapitał z zagranicy. - Inwestycje zagraniczne spadają, i z lidera w regionie pod tym względem stajemy się kopciuszkiem. To nie wróży niczego dobrego dla branży budowlanej - mówi Andrzej Ubertowski, prezes Polnordu.

Giełdowi inwestorzy najlepiej wiedzą o kryzysie. Kilka lat temu budowlane spółki publiczne co chwila informowały w raportach bieżących o podpisaniu nowych, lukratywnych, kontraktów. I były to najczęściej duże umowy, których wartość przekraczała 10% kapitałów własnych spółki. - Teraz informacji o kontraktach jest jak na lekarstwo, a nawet największe firmy wypuszczają na rynek komunikaty o umowach wartości 1 czy 2 mln zł - dodaje szef Polnordu.

Ucieczka

przed podwyżką cen

Zdaniem większości specjalistów niezłe dane statystyczne za lipiec to efekt planowanych zmian w prawie i podatkach. - Oprócz cykliczności wywoływanej przez pogodę, drugim impulsem do podwyższenia konsumpcji cementu w ostatnich miesiącach może być wpływ planowanej od maja 2004 roku podwyżki VAT na materiały budowlane - mówi Krzysztof Jakubiak, dyrektor ds. komunikacji Lafarge Polska. Rynek stara się "uciec" przed wyższymi cenami. Podobnego zdania jest Edward Szwarc, wiceprezes Krajowej Izby Budownictwa. Według niego run na materiały budowlane spowodowały obawy Polaków przed znacznymi podwyżkami w przyszłym roku. - Utrzymanie

Reklama
Reklama

7-proc. stawki VAT może być decydujące dla kondycji firm produkujących materiały, a dla tysięcy firm budowlanych jest kwestią dalszego istnienia - uważa wiceprezes KIB.

Do identycznych wniosków dochodzi się, analizując sytuację Polskich Składów Budowlanych, największej w kraju sieci hurtowni z materiałami budowlanymi. W letnich miesiącach znacznie się poprawiła kondycja holdingu, ale od stycznia do czerwca br. zyski były o 4% niższe niż przed rokiem. Przedstawiciele PSB również uważają, że znaczny wzrost popytu to efekt wzmożonych zakupów przed podwyżkami VAT, ale także długiej i mroźnej zimy, która opóźniła w tym roku rozpoczęcie inwestycji budowlanych. Pewną dozę optymizmu prezentuje Rafał Jankowski. - Dostrzegam pierwsze oznaki ożywienia w branży budowlanej. Do końca tego roku sektor powinien rosnąć, choć oczywiście nie można mówić o ogromnej dynamice. Myślę, że także w przyszłym roku budownictwo może wyjść na niewielki plus - mówi.

Zmiany w prawie przyniosły "boom" mieszkaniowy

Nie tylko zmiany w przepisach podatkowych tak "ożywiły" branżę. Także wprowadzone w połowie roku zmiany w Prawie budowlanym doprowadziły do iluzorycznego wzrostu oddanych do użytku mieszkań. Czerwiec i lipiec tego roku były najlepszym od dłuższego czasu okresem dla budownictwa mieszkaniowego. Jednak trzeba jasno powiedzieć, że nie ma to nic wspólnego z boomem mieszkaniowym. Większość inwestorów zdecydowała się bowiem za wszelką cenę dokończyć inwestycje, aby nie "podpaść" pod znowelizowaną ustawę, która znacznie zwiększyła odpowiedzialność finansową generalnych wykonawców.

Zabójczy VAT

W ostatnich miesiącach strach przed podwyżką podatku od towarów i usług jest dla branży budowlanej czynnikiem stymulującym wzrost. Jednak w przyszłym roku może okazać się przysłowiowym gwoździem do trumny. Przedstawiciele firm budowlanych są zgodni, że to bardzo mocno uderzy w borykający się z kryzysem sektor. - Wzrost VAT-u spowoduje, że skala i tak niskich inwestycji zostanie jeszcze bardziej ograniczona. Będzie to odczuwalne zwłaszcza zaraz po wprowadzeniu nowych stawek - mówi Andrzej Kozłowski, prezes Baumy. A to w praktyce oznacza spadek sprzedaży materiałów budowlanych, znaczne pogorszenie wyników firm i dalsze redukcje zatrudnienia.

Reklama
Reklama

Kondycja coraz gorsza

Z roku na rok wyniki finansowe spółek budowlanych pogarszają się. Także pierwsze półrocze tego roku nie było pod tym względem wyjątkiem. Na palcach jednej ręki można policzyć giełdowe spółki budowlane, które zamknęły sześć miesięcy tego roku na plusie. Jeden z analityków branży budowlanej twierdzi wręcz, że 2003 r. z zyskiem zakończy tylko kilka firm. I to mimo trwającej właściwie we wszystkich przedsiębiorstwach restrukturyzacji. Brak zamówień oraz ostra walka o każdy, nawet najmniejszy kontrakt poczyniły spustoszenie wśród spółek budowlanych. Tylko w tym roku została ogłoszona upadłość tak mocnych jeszcze kilkanaście miesięcy temu PIA Piaseckiego czy Mostostalu Gdańsk. Kilkunastu przedstawicieli branży budowlanej na GPW jest w trakcie postępowania układowego.

Konsolidacja metodą

na kryzys?

Zapaść branży spowodowała, że na rynku jest coraz mniej firm budowlanych. Ogromne zatory płatnicze doprowadzają do bankructwa podwykonawców oraz małe i średnie spółki. Na ich miejscu nie pojawiają się nowe. W efekcie tort budowlany, który w tym roku, według specjalistów, nie powinien być mniejszy niż ubiegłoroczny, jest dzielony na mniejszą liczbę podmiotów. Te, które posiadają odpowiednie zaplecze finansowe, mają silnych inwestorów strategicznych (głównie zagranicznych) na pewno w przyszłości skorzystają na kryzysie. W opinii przedstawicieli branży niedługo na polskim rynku będzie kilka, najwyżej kilkanaście dużych podmiotów oraz sporo małych firm specjalistycznych. - Średnie przedsiębiorstwa albo zdecydują się na konsolidację, albo będą musiały się poddać - uważa A. Kozłowski. Potwierdzeniem tych słów są dwie fuzje, w których uczestniczą firmy giełdowe. Łączą się Polnord i BE Energobudowa (proces powinien się zakończyć w tym roku) oraz Mostostal Siedlce i Polimex-Cekop (choć ta druga operacja budzi wiele kontrowersji wśród akcjonariuszy siedleckiej firmy).

Reklama
Reklama

Zbliża się konkurencja

z Unii Europejskiej

Branża budowlana bardzo liczy na wejście Polski do Unii Europejskiej. Panuje bowiem przekonanie o rzece pieniędzy, które trafią do nas w ramach programów pomocowych. - Mądre wykorzystanie środków unijnych na pewno ożywi gospodarkę, a zwłaszcza budownictwo - mówi prezes Ubertowski. Beneficjentami tej pomocy będą przede wszystkim firmy zajmujące się budową infrastruktury oraz obiektów związanych z ochroną środowiska.

Specjaliści przestrzegają jednak przed hurraoptymizmem. Fakt, że środki popłyną szerokim strumieniem nie oznacza od razu, że polskie firmy muszą na tym najbardziej skorzystać. Z wejściem naszego kraju do UE wiązać się będzie pojawienie ogromnej konkurencji zachodnich koncernów. - To będzie potyczka firm z Austrii i Niemiec z resztą Europy. Polski rząd nie zadbał o ochronę naszego rynku budowlanego po wejściu do Unii, co z pewnością nie pomoże w walce o kontrakty - uważa przedstawiciel jednej z największych w kraju firm budowlanych.

Nie zapowiada się raczej na inwestycje kapitałowe zagranicznych koncernów. Część z nich weszła do Polski na przełomie 1999/2000 r., kiedy ceny krajowych firm były wysokie. Nie odzwierciedlały one realnej wartość niezrestrukturyzowanych przedsiębiorstw o przestarzałych strukturach i wysokich kosztach. Efekt? Poważne problemy z przejętymi spółkami, jak choćby Skanskiej z Exbudem, - Nie przypuszczam, żeby zagraniczne koncerny chciały kupować polskie spółki budowlane, mimo, że są relatywnie tanie - uważa R. Jankowski.

Reklama
Reklama

Brak obostrzeń, jeśli chodzi o możliwości zawierania kontraktów, zwłaszcza realizowanych z pieniędzy unijnych, może oznaczać, że zagraniczne koncerny nie będą miały na rynku konkurencji. W efekcie rodzimym firmom, nawet tym większym, pozostanie rola podwykonawców. Jednak specjaliści uważają, że i na tym można zarabiać. - Trzeba jednak się zrestrukturyzować i ograniczyć koszty stałe - mówi analityk CDM Pekao.

Rafał Jankowski

analityk branży

budowlanej

z CDM Pekao

Reklama
Reklama

Nie warto inwestować w akcje firm budowlanych.

Większość giełdowych spółek z branży ma poważne problemy. Podstawowym ich powodem jest zaniechanie restrukturyzacji lub zbyt późne jej rozpoczęcie. To powoduje, że koszty stałe są cały czas za wysokie, a efektywność działania niska. Na to nałożyło się ograniczenie nakładów inwestycyjnych. Rodzina Mostostali, która była wyspecjalizowana w budownictwie przemysłowym i inżynieryjnym, odczuła osłabienie gospodarcze, które spowodowało brak nowych inwestycji w przemyśle. Elektro- i Energomontaże przestały dostawać zlecenia z energetyki. Niektóre z tych firm postawiły więc na deweloperkę, która także okazała się mało dochodowa i przyczyniła się do pogłębienia strat. Duże firmy budowlane nadal nie są odpowiednio dostosowane do wielkości krajowego rynku. A że można to zrobić, pokazują m.in. Mitex i Warbud. Wśród giełdowych potentatów nie widzę obecnie spółki, w którą można byłoby zainwestować znaczne pieniądze. Jednym wyjątkiem jest chyba Mostostal Siedlce, choć czynnikiem ryzyka jest planowana fuzja z Polimeksem Cekop.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama