W większości krajów europejskich programy dotyczące ożywienia w budownictwie były impulsem do wyjścia z zapaści gospodarczej. Branża zapewnia bowiem najtańsze miejsca pracy, a jedno stworzone w niej stanowisko przekłada się na kilka nowych w sektorach pracujących dla budownictwa. Nie inaczej na pewno będzie także w naszym kraju. Na razie jednak branża budowlana boryka się z wieloma problemami.
Pierwsze oznaki ożywienia?
Według szacunków GUS, produkcja budowlano-montażowa (w cenach stałych) w lipcu br. była o 1,6% wyższa niż przed rokiem i o 8,3% wyższa niż w czerwcu br. Wzrost w porównaniu z czerwcem br. wystąpił we wszystkich grupach przedsiębiorstw. Przy czym największy był w jednostkach przygotowujących teren pod budowę (o 46,9%), a najmniejszy w wykonujących instalacje budowlane - 6,4%.
Dobry dla branży był jednak tylko lipiec. Od początku roku budownictwo notowało regres. Poziom produkcji budowlano-montażowej zrealizowanej w okresie styczeń-lipiec br. był o 10,9% niższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Niezłym miernikiem kondycji branży są dane dotyczące zużycia cementu. I one potwierdzają, że sektor nie może zaliczyć na razie 2003 roku do udanych. Sprzedaż cementu w pierwszych ośmiu miesiącach br. była niższa o 6,3% niż w analogicznym okresie 2002 r. Nieco lepiej było tylko w ostatnich miesiącach - od maja do sierpnia tego roku zużycie cementu wzrosło w porównaniu z tym okresem przed rokiem.