Za każdym razem, gdy na wykresie w czasie spadku kształtuje się biała świeca, pojawia się pytanie, czy to już? Czy biała świeca jest zwiastunem końca spadków? Można się nad tym zastanawiać. Spędzać czas na analizach. Tylko co to da? Czy odpowiedź na to pytanie jest faktycznie taka istotna? Czy zamiast nastawiać się na taki czy inny ruch, nie lepiej poczekać na sygnał i zaakceptować możliwą stratę, ustawiając zlecenie stop? Co nam daje mozolnie wypracowana świadomość istnienia dołka? Przecież praktycznie jest to iluzja. Własne przekonanie o przyszłości rynku wydaje się najsłabszym narzędziem inwestycyjnym. Oczywiście, są ludzie, którzy mają niebywałą intuicję w tym względzie. Są to jednak wyjątki. Warto sobie odpowiedzieć na inne pytanie, czy zawitaliśmy na rynku, by zarabiać, czy by zostać "jasnowidzem". Poszukanie sposobu na posiadanie racji nie jest tym samym co sposób na zarabianie.

W tym kontekście nie ma sensu szukać odpowiedzi na pytanie, czy to już koniec spadków. Lepiej odpowiedzieć na inne, w którą stronę teraz warto grać oraz ile ryzykować. W czasie wczorajszej sesji padły sygnały kupna. Jednym z nich było wyjście cen ponad poziom 1535 pkt, co oznacza, że została wykreślona mała formacja podwójnego dna. Jej minimalny zasięg został już wczoraj zrealizowany. Czy ten wzrost zapoczątkuje większy? Być może. Jest to jednak sprawa wtórna. Ważne, że pojawiły się sygnały kupna w okolicy wsparcia. Teraz pozostaje tylko czekać na sygnały zamknięcia pozycji. A gdzie one dokładnie będą, to już nie powinno aż tak mocno zaprzątać naszych umysłów. Potencjalnych poziomów można poszukać, ale i tak o decyzji inwestycyjnej zadecydują faktyczne przesłanki, a nie tylko te potencjalne. Przepowiednie zostawmy wróżkom.