Dwie informacje przewijały się w serwisach podczas wczorajszych notowań najczęściej. Pierwsza to rezygnacja Richarda Grasso z szefowania giełdą nowojorską po informacjach o jego przychodach. Ta wiadomość jednak nie elektryzowała naszych inwestorów. Znacznie ważniejszą wydaje się zbliżanie się do granic Stanów Zjednoczonych huraganu Isabel. Jeszcze zanim Iza zawitała na amerykańskiej ziemi pojawiły się pierwsze szacunki ewentualnych strat wynikających z jej obecności. Jednak dopiero rzeczywistość zweryfikuje te dane. Ewentualne straty mogę mieć przełożenie na poziom notowań w USA, a przez to także na nasze. Świadomość zagrożenia nie była jednak wczoraj zbyt wielka. Gracze przyjęli postawę wyczekującą.

Cała sesja to praktycznie konsolidacja tuż pod środowym zamknięciem. Kursy spadały, by ponownie się powoli podnosić. Czy to dobry znak? Dla byków dobry, bo środowa zniżka nie była kontynuowana, ale i dla niedźwiedzi także, gdyż próby odbicia się nie były zbyt mocne. Tak naprawdę, ciężko wyciągać po wczorajszej sesji jakiekolwiek wiążące wnioski. Wczorajsze notowania odbywały się dokładnie w połowie wysokości konsolidacji 1510-1590 pkt. W takiej sytuacji równie dobrze może spaść lub wzrosnąć. To jednak byłoby wymigiwanie się od odpowiedzi - przecież jakaś pozycja jest obecnie bardziej słuszna. Przyjmując, że mamy konsolidację, a w środę odbiliśmy się od jej górnego ograniczenia, to teraz należałoby oczekiwać testu jej dolnego ograniczenia i być może odbicia. Wniosek jest zatem taki, że na te parę punktów warto mieć krótkie pozycje, ale w pobliżu wsparcia można poszukiwać sygnałów kupna. Jeśli się one pojawią, warto zaryzykować grę na zwyżkę. Warto uważać na sygnały kupna już teraz. Możemy wcale nie dojść do wsparcia.