Rząd planuje, że w przyszłym roku deficyt budżetowy wzrośnie do 5,3 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB), ale analitycy uważają, że gdyby liczyć go według porównywalnej z rokiem 2003 metodologii deficyt ten przekroczy siedem procent.
Chcąc uspokoić rynki, minister finansów zapowiedział w ubiegłym tygodniu drastyczne cięcia wydatków począwszy od 2005 roku. Operacja ta ma zmniejszyć deficyt do 2,6 procent PKB w 2007 i w ten sposób umożliwić przyjęcie euro w 2008 roku.
Poważnym problemem jest także możliwość przekroczenia konstytucyjnego progu ostrożnościowego 60 procent relacji długu publicznego do PKB. W planach ministra finansów zbliży się on do tego poziomu. Poziom deficytu budżetowego od dawna niepokoi bank centralny, który w polityce fiskalnej widzi największenie zagrożenia dla stanu gospodarki.
"(...) rozmawiam z Leszkiem Millerem i nie mam wrażenia, by premier nie rozumiał zagrożeń, jakie niesie ze sobą wysoki deficyt budżetowy. Mam nadzieję, że rząd przedstawi niebawem wiarygodny program naprawy finansów" - powiedział Leszek Balcerowicz w wywiadzie dla tygodnika Newsweek.
Dodał, że bez planu, który odsunie niebezpieczeństwo wysokiej nierównowagi budżetowej, będzie bardzo trudno utrzymać zwiększające się tempo wzrostu polskiej gospodarki.