W sobotę, po 30-dniowej przerwie, walne BGŻ wznowiło obrady. Akcjonariusze głosowali nad dwiema uchwałami o podwyższeniu kapitału. Nie zostały podjęte. Największym udziałowcem spółki jest Skarb Państwa, do którego należy 69,45% kapitału. Banki zrzeszające i spółdzielcze kontrolują łącznie 30% walorów. Zgodnie z zaleceniami Komisji Nadzoru Bankowego, BGŻ musi zwiększyć fundusze własne o 0,5 mld zł do czerwca 2004 r., a o kolejne 0,5 mld do połowy 2005 r.

Uchwała zaproponowana przez zarząd przewidywała podwyższenie kapitału o 6,1 mln akcji z prawem poboru. Cena emisyjna miała się mieścić w przedziale od 43 do 62 zł. Jeśli walorów nie kupiłyby banki spółdzielcze, oferta zostałaby skierowana do Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. W takim przypadku udział banków spółdzielczych w kapitale BGŻ spadłby do 24%. Nie chcą mieć jednak mniej niż 25%. W związku z tym zaproponowały podwyższenie kapitału przez emisję 7,4 mln - 26,3 mln akcji (z prawem poboru), ale po cenie emisyjnej równej wartości nominalnej, czyli 1 zł. Na to nie godzi się Skarb Państwa. Jeżeli nie objąłby akcji, to w skrajnym przypadku sektor spółdzielczy uzyskałby 57% głosów na walnym BGŻ.

Bank poinformował, że akcjonariusze rozważają nową koncepcję dokapitalizowania. Zdaniem prezesa Jacka Bartkiewicza, rozwiązaniem branym pod uwagę może być mniejsza emisja (3,3 mln akcji). Pozwoliłaby na podwyższenie kapitału, jednak nie prowadziłaby do nieakceptowanego przez banki spółdzielcze rozwodnienia kapitału. Według Pawła Siano, prezesa Banku Polskiej Spółdzielczości, w przypadku takiego scenariusza banki zrzeszające zrezygnowałyby ze swojej propozycji podwyższenia kapitału i zyskałyby więcej czasu na znalezienie kupca na należące do nich akcje. Kolejne NWZA w sprawie dokapitalizowania banku odbędzie się w połowie października.