Pierwsza sesja nowego tygodnia charakteryzowała się nudnym, wręcz sennym przebiegiem. Początek notowań dał graczom trochę emocji, dalsza część sesji to coraz mniejsze wahania kursów przy naprawdę mizernych obrotach. Dopiero końcówka przyniosła większe spadki. Pomimo zbierających się czarnych chmur (inwestorzy zdają się ignorować ryzyko związane z wysokim deficytem finansów publicznych) uczestnicy rynku terminowego optymistycznie patrzą w przyszłość. Kurs kontraktów notowany jest obecnie z około dwudziestopunktową dodatnią bazą. Takie zachowanie bazy nie jest dobrym prognostykiem, gdyż w przeszłości przed silniejszymi ruchami gracze terminowi zazwyczaj błędnie oceniali sytuację.

Technicznie wykres kontynuacyjny kontraktów na WIG20 również nie przedstawia się jednoznacznie. Z jednej strony podczas ostatnich sesji przetestowane zostało ważne wsparcie w okolicy 1500 pkt, wyznaczone przez linię trendu wzrostowego łączącą dołki z lipca i sierpnia br. Na tej wysokości znajduje się także średnia krocząca liczona z 45 sesji. Wydaje się więc, że bariera ta spełniła swoje zadanie. Z drugiej strony, nie widać na rynku zdecydowanego popytu, który byłby w stanie na trwałe wynieść kurs ponad poziom 1560 pkt. Bardzo niski wolumen obrotu może świadczyć zarówno o braku silniejszej podaży, jak i o słabości strony popytowej. Rynek najwyraźniej czeka na klarowny sygnał, który określiłby przyszły kierunek ruchu.

Zarówno sytuacja wewnętrzna, jak i na rynkach zagranicznych nie sprzyja kontynuacji wzrostów, mimo to na parkiecie odczuwalna jest niechęć do silniejszej wyprzedaży. Kluczowym czynnikiem dla rynku będzie przyszłotygodniowa publikacja strategii redukcji wydatków publicznych.