Nowa ustawa została uchwalona ze względu na konieczność dostosowania polskich przepisów do regulacji unijnych. Miała umożliwić liberalizację rynku usług telekomunikacyjnych. Jednak na razie zmieni się niewiele.
- Ta ustawa mogłaby być przełomem - powiedziała Barbara Górska, rzecznik prasowy Telekomunikacji Polskiej.
Nowe prawo nakłada na dominującego na rynku operatora obowiązek udostępnienia infrastruktury innym firmom telekomunikacyjnym. Poza tym ustawa gwarantuje ułatwienia w wyborze operatora telefonicznego bez używania tzw. prefiksów. Teoretycznie - również od wczoraj - zmieniający operatora lub miejsce zamieszkania abonent ma prawo zatrzymać swój numer telefonu. Nowe prawo zaleca także, aby połączenia z telefonów stacjonarnych na numery komórkowe dokonywane były przez tańsze łącza. Nowe prawo ma wspomóc także instytucje publiczne - na dominującego operatora został nałożony obowiązek zapewnienia dostępu do internetu szkołom, uczelniom wyższym i bibliotekom.
Jednak na razie na rynku niewiele się zmieni. - Nie ma aktów wykonawczych do tej ustawy, a więc na razie nic ona nie wniesie - powiedziała B. Górska. Taka sytuacja nie zdarza się po raz pierwszy. - Podobnie było z ustawą z 2001 roku, kiedy z powodu braku rozporządzeń ustawa praktycznie nie weszła w życie - stwierdziła Jolanta Ciesielska, rzecznik Netii.
Ministerstwo Infrastruktury zapowiada, że przepisy wykonawcze będą gotowe pod koniec roku. Jak tłumaczy biuro prasowe resortu, że nowe prawo wymaga dużej liczby rozporządzeń i urzędnicy ministerstwa nie zdążyli z nimi na czas.