Wczorajsza sesja w całości obracała się wokół publikacji danych dotyczących rynku pracy w USA. Do chwili tej publikacji rynki zdawały się senne i zmęczone całym tygodniem zmagań, ale gdy tylko pojawiły się dane, zaraz nabrały wigoru i tak już zostało do końca naszych notowań.
Znaczenie danych o sytuacji na rynku pracy za oceanem wynikało z tego, że do tej pory właśnie one nie potwierdzały wcześniejszych oznak ożywienia. Wprawdzie ożywienie to jeszcze nie rozwinęło w pełni skrzydeł i właściwie nie wiadomo jeszcze, czy to uczyni, ale ciągła pogarszająca się sytuacja na rynku w USA deprymowała największych nawet optymistów. Pewną wskazówką dotyczącą bezrobocia mają być cotygodniowe raporty o liczbie noworejestrowanych bezrobotnych. Nie jest to wskazówka idealna, co pokazały dane dotyczące choćby sierpnia, ale pewne tendencje mogą być przez nie ujmowane.
Ostatnie sygnały płynące właśnie z tych raportów stwarzały możliwość, że dane o bezrobociu nie będą złe. Oficjalne oczekiwania rynku były ostrożne, ale wzrost poprzedzający moment publikacji wskazywał, że po cichu rynek liczy na coś więcej, choćby na stabilizację. Opublikowane dane okazały się zaskakująco dobre. Wynika z nich, że zanotowano poprawę. Nie jest ona wielka, gdyż wzrost liczby miejsc pracy o ponad 50k to raptem 0.04% całości zatrudnienia, ale efekt psychologiczny został osiągnięty.
Rynki skoczyły w górę łącznie z naszym. Ten jednak skończył sesję w okolicy oporu i wcale nie jest powiedziane, że wzrost będzie kontynuowany. Nie było jednak sygnałów sprzedaży, co powoduje, że na weekend powinno się pozostać na długich pozycjach. Można przyjąć, że stopem dla nich powinien być poziom wczorajszego minimum sesji. Zejście niżej zaneguje cały końcowy wzrost. n